Restrykcje celne idą do lamusa

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2003-12-11 00:00

Polska, wzorując się na USA i Unii, zniesie cła i kontyngenty na import stali. Nie oznacza to jednak końca kłopotów polskich producentów.

Administracja George’a Busha zdecydowała się zaprzestać stosowania ceł zaporowych na przywóz do Stanów Zjednoczonych wyrobów stalowych. Unia Europejska, która w odpowiedzi na wcześniejsze retorsje Amerykanów także zastosowała ochronę rynku, dziś również zdecydowała się znieść cła i kontyngenty.

Polska planowała utrzymywać ochronę rynku do 30 kwietnia 2004 r., ale po decyzjach Waszyngtonu i Brukseli też przymierzy się do zaprzestania ochrony rynku.

— Dotarła do nas informacja, że ministerstwo gospodarki i pracy zrezygnuje ze stosowania ceł i kontyngentów na przywóz stali do Polski — mówi jeden z dystrybutorów.

Przedstawiciele resortu na razie nie komentują ewentualnego zaprzestania ochrony rodzimych producentów. Na wprowadzeniu ceł i kontyngentów najwięcej miał zyskać koncern Polskie Huty Stali, który dostarcza m.in. półwyroby do hut przetwórczych. Przedstawiciele koncernu uważają jednak, że firmie ochrona niewiele pomogła.

— Wprowadzono wysokie kontyngenty. Wiele produktów zostało też wyłączonych z puli wyrobów objętych ochroną, więc PHS nie zyskał znacząco — mówi Marek Tereszkiewicz, specjalista ds. ochrony rynku w PHS.

Z planowanego zniesienia środków ochrony rynku cieszą się odbiorcy stali. Restrykcje powodowały, że na rynku brakowało stali. Tymczasem za granicą polscy producenci, którym brakuje środków obrotowych, mieli problem z zakupem surowców — tym bardziej że do ceny musieli doliczać również cło.

Problem niebilateralny

Zniesienie restrykcji celnych nie oznacza jednak wcale końca problemów dla wielu polskich hut i dystrybutorów.

— W Unii obowiązują umowy bilateralne podpisane między krajami Piętnastki oraz Ukrainą, Kazachstanem i Rosją. Producenci z tych krajów, jeśli sprzedają swoje wyroby do Unii, muszą otrzymywać licencje eksportowe — mówi Robert Kalinowski, naczelnik departamentu polityki handlowej w ministerstwie gospodarki i pracy.

I tu pojawia się problem, bo po akcesji umowy te będą obowiązywać też Polskę, a wielu rodzimych producentów zaopatruje się w wyroby i półwyroby stalowe na Ukrainie. Tymczasem wschodni sąsiedzi Polski nałożyli 30-proc. cło na sprzedaż za granicę swojego złomu. W odpowiedzi mają problem ze sprzedażą swoich produktów na rynku wspólnoty. Od wiosny Ukraina nie otrzymała ani jednej licencji eksportowej do Unii.

— Komisja Europejska przedstawiła projekt porozumienia z Ukrainą. Wynika z niego, że do Unii Europejskiej ukraińscy producenci będą mogli sprzedawać rocznie 150-160 tys. ton wyrobów. Tymczasem średniorocznie do Polski sprowadzamy około 300 tys. ton produktów stalowych z Ukrainy. Czechy w 2001 r. kupiły na tym rynku 145 tys. ton produktów. Nawet jeśli kwota określona w stanowisku komisji dotyczy jednie piętnastu krajów i po rozszerzeniu Unii zostanie powiększona, może okazać się niewystarczająca, by zaspokoić potrzeby polskiego rynku — uważa Andrzej Ciepiela, dyrektor Polskiej Unii Dystrybutorów Stali.

Wiele obaw mają nie tylko dystrybutorzy, ale także producenci.

— W mniejszym stopniu, niż dzisiaj, skorzystamy z możliwości modyfikacji ochrony celnej w imporcie surowców i półwyrobów, których nie produkowaliśmy w kraju, a były dopuszczone w imporcie bezcłowym bądź w kontyngentach. Kwoty i limity, jakie Unia posiada w handlu z krajami trzecimi, będą, owszem, dostępne i dla nas, jednak by sięgać po nie, trzeba skorzystać z zasady „kto pierwszy, ten lepszy” i dysponować środkami finansowymi, a tych niestety nam dotkliwie brakuje. Dzisiejsza oferta produktowa polskiego hutnictwa (gatunki stali i asortyment wyrobów) znacznie odbiega od unijnej — podkreśla Romuald Talarek, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej.

Skutki rynkowe

Możliwość blokady ukraińskiego importu to zły sygnał dla wielu polskich firm, które zaopatrują się w importowane surowce. Huta Częstochowa miałaby szanse na otrzymywanie tanich surowców, jeśli jej inwestorem zostanie ukraiński Donbas.

Czy plany te może zniweczyć unijno-ukraiński spór celny? Przedstawiciele zagranicznej spółki podkreślają, że Unia i Ukraina negocjują porozumienie, nie myślą na razie o zablokowaniu polskiego rynku dla ukraińskich producentów.

Z kolei silnym graczem w Kazachstanie jest LNM, mający umowę na zakup Polskich Hut Stali. Hindusom blokada handlu z Unią też nie jest na rękę.