Rewolucja w programie MdM

opublikowano: 16-06-2015, 00:00

W programie Mieszkanie dla Młodych (MdM) może dojść do zaskakującej zmiany — uważają eksperci Grupy Emmerson.

Na posiedzeniu podkomisji zajmującej się nowelizacją ustawy regulującej działanie MdM-u zaproponowano włączenie do niego rynku wtórnego.

Koniec z wykluczeniem

Propozycję poparli przedstawiciele PO i PiS, więc jej wprowadzenie stało się realne. — Trzeba przyznać, że nagła zmiana stanowiska przedstawicieli PO jest zastanawiająca. Od samego początku prac nad programem słyszeliśmy bowiem jednoznaczne stanowisko, że będzie on wspierał wyłącznie rynek pierwotny. Nie pomagały liczne opinie ekspertów wskazujące, iż taka konstrukcja wyklucza z góry ogromną rzeszę potencjalnych beneficjentów. Nie mogą oni skorzystać ze wsparcia państwa przy zakupie pierwszego mieszkania z tego prostego powodu, że w ich miejscowościach deweloperzy nie wznoszą nowych budynków — tłumaczy Jarosław Skoczeń, ekspert Grupy Emmerson.

Deweloperzy nadal górą

Czy spółki stracą swoją uprzywilejowaną pozycję? Nie do końca. Zróżnicowany ma być bowiem dopuszczalny limit cenowy. O ile w przypadku rynku pierwotnego nie zmieni się on (wskaźnik 1,1 średniego wskaźnika odtworzeniowego), tak dla rynku wtórnego będzie ustalony na niższym poziomie (wskaźnik w wysokości 0,9 średniego wskaźnika odtworzeniowego). W ten sposób w konkretnej lokalizacji rynek pierwotny wciąż będzie miał przewagę nad mieszkaniami z drugiej ręki, ale już nie wyłączność.

Zbliżające się wybory sprawiają, że tempo prac nad nowelizacją ustawy prawdopodobnie będzie ekspresowe. To daje szanse na wejście nowych zasad w życie już w III kwartale 2015 r. — Dopuszczenie rynku wtórnego do udziału w programienależy z perspektywy potencjalnych beneficjantów ocenić jako krok w dobrym kierunku. Dzięki temu stanie się on dostępny także dla mieszkańców mniejszych miejscowości.

W połączeniu z innymi planowanym zmianami m.in. większą wysokością dopłaty dla rodzin z co najmniej dwójką dzieci zainteresowanie programem i tempo wydawania funduszy powinny wzrosnąć. Warto przypomnieć, że w ubiegłym roku nie wykorzystano wszystkich zaplanowanych na ten cel pieniędzy, a w tym roku, po pięciu miesiącach, zarezerwowanych jest dopiero 40 proc. z tegorocznej puli — zauważa Jarosław Skoczeń.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Gołasa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu