RN HK: z prywatyzacją trzeba się wstrzymać

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2001-09-18 00:00

RN HK: z prywatyzacją trzeba się wstrzymać

Przedstawiciele rady nadzorczej Huty Katowice uważają, że z prywatyzacją stalowych firm trzeba poczekać. Najpierw bowiem powinna nastąpić konsolidacja, a dopiero później przekształcenia własnościowe. To zaś może potrwać nawet do 2004 roku.

W najbliższych tygodniach hinduski Ispat ma złożyć ofertę prywatyzacyjną dla hut: Katowice, Sendzimira, Cedler i Florian. Do końca września spodziewać się można także propozycji ze strony Eurokonsorcjum (Arbed, Usinor, ThyssenKrupp Stahl) — również zainteresowanego właścicielskimi przekształceniami tych firm. Gdyby negocjacje z potencjalnymi inwestorami zostały sfinalizowane, prywatyzacji można byłoby się spodziewać już wiosną 2002 roku. Nadal jednak trwają spory, czy najpierw konsolidować, czy też prywatyzować cztery huty.

— Nie sądzę, aby to był dobry czas na prywatyzację którejkolwiek huty. Najpierw powinna nastąpić konsolidacja, wzrost ich wartości i dopiero potem prywatyzacja. To może się stać w roku 2003-2004 — uważa Stefan Dzienniak, członek rady nadzorczej HK.

Z kolei Edward Nowak, wiceminister gospodarki, wielokrotnie podkreślał, że jeśli nie powiodą się prywatyzacyjne plany, huty zrealizują inny wariant restrukturyzacji — konsolidację. Zakłada ją przygotowany przez resort program restrukturyzacji i hutnicza ustawa, którą dziś ma podpisać prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Roczny poślizg

Stefan Dzienniak jest przekonany, że ani ustawa, ani program nie pozwolą hutom wyjść z kryzysu.

— Ustawa umożliwia restrukturyzację tylko części zadłużenia wobec budżetu, z wyłączeniem zobowiązań z tytułu podatku dochodowego. Pomoc państwa w restrukturyzacji zatrudnienia sprowadza się do szkoleń przez okres dwóch lat — podkreśla Stefan Dzienniak.

Programem nie zostaną objęte mniejsze huty, których dotychczasowe działania restrukturyzacyjne mogą pójść na marne, choćby z powodu banków wycofujących się z kredytowania bieżącej działalności stalowych firm.

Kolejny argument Stefana Dzienniaka to opóźnienia w przygotowaniu biznesplanu Polskich Hut Stali (koncern, do którego mają wejść Huta Katowice, Huta Sendzimira, Huta Florian i Huta Cedler).

— W piątek Edward Nowak w czasie wizyty w Hucie Katowice powiedział, że „biznesplan dla PHS, jest gotowy w 95 proc.”. To oznacza, że polskiemu hutnictwu uciekł kolejny rok — mówi Stefan Dzienniak.

O trzeciej już wersji biznesplanu (wciąż bez założeń budowy w HK linii ZOWB) wiadomo jedynie, że zakłada on ograniczenie przestojów i skrócenie terminu realizacji inwestycji w walcownię gorącą blach w HTS i ograniczenie przez HK eksportu nierentownych półwyrobów.

Już w sierpniu miał być też gotowy scenariusz funkcjonowania czterech hut, zakładający uruchomienie linii do wytwarzania blach gorącowalcowanych przez HK. Projekt ten lansuje zarząd i pracownicy spółki. Także Stefan Dzienniak podkreśla, że technologia ZOWB pozwoliłaby na obniżenie kosztów wytworzenia około 30 USD/tonę, a jednocześnie na uzyskanie dużo wyższych cen za końcowy produkt.

Stalowy kredyt

Zanim jednak którykolwiek z biznesplanów będzie wdrażany, HK musi uporać się z kredytem konsorcjalnym. Trzy lata temu banki pożyczyły firmie 400 mln zł, a dziś do spłaty pozostało niespełna 300 mln zł.

— Kredyt konsorcjalny stanowi 12 proc. zobowiązań huty i od kilku miesięcy stanowi dla niej największe zagrożenie. Zarząd huty przedstawił bankom pewne propozycje rozwiązania problemu i mam nadzieję, że do 30 września zostanie zawarte porozumienie — mówi Stefan Dzienniak.

Jakie są propozycje HK, a jakie żądania banków — tego oficjalnie nie wiadomo. Na „giełdzie informacji” mówi się, że finansowi wierzyciele żądają — pod groźbą windykacji — spłaty do 25 września jednej czwartej zobowiązań. Mówi się też o wykupieniu (z 20-proc. dyskontem) kredytu przez ARP albo Silesię.