Na chińskich rynkach akcji panuje ostatnio wielka zmienność. Kolejne informacje o działaniach władz zmierzających do zahamowania przeceny wywołują ożywienie popytu, jednak na koniec handlu indeksy największych chińskich rynków akcji wciąż spadają.
- Bańka pękła i przewidywanie gdzie rynek znajdzie dno jest zwykłym zgadywaniem – powiedział Roach.
Zaznaczył jednak, że Chiny wciąż trwają w zamiarze transformacji swojej gospodarki, co jego zdaniem jest dobrą wiadomością.
Główny indeks giełdy w Szanghaju wzrósł o 80 proc. przez ostatnie 12 miesięcy, co Roach określił „nadzwyczajną gorączką spekulacyjną”. Od historycznego maksimum z 12 czerwca indeks spadł już 27 proc., ale wciąż jest 15 proc. wyżej niż w tym samym momencie ubiegłego roku.
- Rynek akcji był niedoszacowany kiedy był boom gospodarczy. A kiedy poszedł w górę gospodarka spowolniła – powiedział Roach, który obecnie pracuje na Uniwersytecie Yale. - Najważniejsze, jeśli chodzi o Chiny, i słyszałem to jasno i wyraźnie podczas podróży tam w minionym miesiącu, to zmiana modelu gospodarczego z napędzanego przez przemysł eksportowy do napędzanego przez popyt konsumentów na usługi – dodał.
Zauważy, że Chiny starają się także rozwiązać problem relacji zadłużenia do PKB, która według niektórych sięga 225 proc.
Nie mają jednak w pełni rozwiniętego rynku kapitałowego, który wspierałby gospodarkę, jak dzieje się to w USA – powiedział Roach. - Muszą więc być znacznie bardziej zależni od finansowania długiem aby rozwijać inwestycje. Poszli jednak za daleko, szczególnie w obszarze nieruchomości – dodał.
Roach uważa wciąż, że gospodarka Chin ustabilizuje się na poziomie 6,5-7,0 proc. wzrostu.
Nie spadnie on do zera jak przewidują niektóre „niedźwiedzie” - stwierdził.
