Roczne bony kuszą wielu inwestorów

Marek Knitter
opublikowano: 2001-09-11 00:00

Roczne bony kuszą wielu inwestorów

Zgodnie z przewidywaniami analityków, podczas wczorajszego przetargu wzrósł popyt na 52-tygodniowe bony skarbowe. Wartość złożonych ofert przez instytucje finansowe wyniósł ponad 3,3 mld zł. Spadło natomiast zainteresowanie bonami 13-tygodniowymi.

Inwestorzy zgłosili ofertę zakupu bonów skarbowych o wartości 3,617 mld zł i była ona wyższa o ponad 350 mln zł od poprzedniej. Tak wysoki popyt jednak tylko nieznacznie wpłynął na średnią rentowność papierów, która kształtowała się na poziomie 13,866 (13-tygodniowe) i 14,07 proc. (52-tygodniowe).

Roczne na topie

Inwestorzy zgłosili popyt na krótkie papiery o wartości jedynie 294 mln zł przy ofercie MF wysokości 200 mln zł. Nikłe zainteresowanie wynika z przewidywanego spadku ich rentowności.

— Rynek spodziewa się, że jeżeli po wyborach nowy rząd przedstawi realny budżet, to RPP prawdopodobnie zdecyduje się do końca roku na redukcję stóp procentowych o kolejne 100 pkt bazowych — tłumaczy Agnieszka Decewicz, analityk z Pekao.

Wartość ofert kupna złożonych na 52-tygodniowe bony skarbowe wyniosła 3,323 mld zł (oferta MF opiewała na 800 mln zł). Zdaniem Roberta Maciejewskiego, dealera z PBK, mimo zbliżających się wyborów i zmiany rządu, na rynku od dłuższego czasu zauważalny jest wysoki popyt na papiery skarbowe o terminie zapadalności do dwóch lat. Jest to dla obserwatorów spore zaskoczenie.

Rynek jednego gracza

Jak twierdzą analitycy, mimo wysokiego popytu na bony skarbowe i stosunkowo wysokiej nadpłynności finansowej, Polska nadal pozostaje rynkiem jednego inwestora. Nikt nie weryfikuje danych o popycie na papiery składane przez instytucje. Zdarzają się bowiem sytuacje, kiedy bank zgłasza bardzo wysoki popyt na bony lub obligacje skarbowe, a po ustaleniu warunków decyduje się na zakup zaledwie 30 proc. ze zgłaszanej przez siebie oferty.

— Każde tego typu działanie ze strony inwestorów ma wpływ na wycenę oferowanych przez MF instrumentów dłużnych — mówi Robert Maciejewski z PBK.