Inwestowanie w Rosji obarczone jest ryzykiem. Nie odstrasza to jednak polskich firm TSL, które coraz częściej lokują tam działalność.
W opinii ekspertów rynki wschodnie mają najlepsze perspektywy rozwoju. Powoli dostrzegają to firmy zarówno z sektora produkcyjnego i handlowego, jak i usługowego, lokując tam zakłady produkcyjne lub rozwijając sieć handlową.
Jednak po kryzysie z lat 90. ubiegłego stulecia, kiedy to zbankrutowało wiele firm opierających swoją działalność na wymianie z Rosją, podejście do tego rynku jest o wiele ostrożniejsze.
— Również wydarzenia z ostatnich lat, a nawet miesięcy, pokazujące silną ingerencję aparatu władzy w sfery biznesowe, nie zachęcają do silnego zaangażowania w rynek rosyjski. Są jednak firmy, które niezrażone problemami z powodzeniem prowadzą tam działalność. Dotyczy to także firm transportowych i logistycznych — przekonuje Andrzej Szymański, dyrektor handlowy w spółce Dartom.
Mało zezwoleń
Pierwszy duży problem, który jest skuteczną barierą rozwoju usług transportowych pomiędzy UE a Rosją, to brak zezwoleń rosyjskich. Pula dla polskich przedsiębiorstw transportowych jest tak mała, że firmy już na początku roku mają trudności z realizacją usług.
— Jeśli jednak już uda nam się zdobyć zezwolenie, to czeka nas kolejna niespodzianka — odprawa celna w Rosji. Niestety, rosyjskie urzędy celne działają opieszale i odprawa towarów może się przedłużyć nawet do 4 dni. Oczywiście, nikt nam za to nie zapłaci — podkreśla Andrzej Szymański.
Wybierając drogę przez Białoruś, trzeba się liczyć z jeszcze większymi kłopotami. Białoruskie służby celne potrafią zatrzymać samochód na wiele dni, a nawet tygodni bez podania konkretnej przyczyny. Znane są przypadki rekwirowania samochodu z towarem, gdy celnik znajdzie karton niezgłoszonych do odprawy papierosów.
A pozytywne aspekty współpracy ze Wschodem? Atrakcyjniejsze niż unijne stawki transportowe i o połowę niższe niż w Polsce ceny paliwa (główny składnik kosztu w usłudze transportowej).
— Mimo problemów rynek wschodni to przyszłość. Europejski — nie rośnie już w tak szybkim tempie, zapowiadane są kolejne obciążenia finansowe dla przewoźników drogowych, a silna konkurencja wymusza obniżanie cen. To powoduje, że przedsiębiorstwa szukają nowych rynków. Dlatego właśnie rynek wschodni, nie tylko Rosja, ale też Białoruś i Ukraina, wydaje się dobrym rozwiązaniem — przekonuje Andrzej Szymański.
— Nie brakuje polskich firm produkcyjnych, które przenoszą produkcję na Ukrainę. Otwiera to nowe możliwości także dla polskich firm transportowo-logistycznych. Tak ogromne rynki jak Rosja czy Ukraina nie mogą być pomijane w planowaniu strategii rozwoju firm logistycznych. Dlatego już wkrótce zainaugurujemy otwarcie biur na Ukrainie — dodaje Bogdan Augustyniak, dyrektor w spółce Cargo Partner.
Bezpieczne rozwiązania
Bariery administracyjne, korupcja, odmienność regulacji prawnych i obyczajów biznesowych dla wielu firm są progiem nie do przejścia.
— Dlatego zdecydowaliśmy się kilka miesięcy temu na zakup udziałów w jednej z największych rosyjskich firm logistycznych — STS Logistics, choć oddziały w Rosji mamy od kilku lat. Ten sposób rozwijania biznesu na rynku rosyjskim uważamy za bezpieczniejszy. Z drugiej strony, na Ukrainie rozwijamy własne operacje od podstaw i planujemy za jakieś pół roku uruchomienie w Kijowie nowoczesnego magazynu. Nie liczymy przy tym — i w Rosji, i na Ukrainie — na szybkie efekty. Rynek logistyczny jest tam młody, wymaga cierpliwości — uważa Krzysztof Trześniewski, prezes Frans Maas Polska.
Jest zainteresowanie
Mimo wielu trudności i podwyższonego ryzyka inwestowania na Wschodzie atrakcyjność rynku przyciąga międzynarodowe firmy. Na początku tego roku polski oddział Schenkera wdrożył w Rosji projekt obsługi logistycznej dla sieci Metro (Makro Cash and Carry i Real), który obsługiwany jest obecnie przez rosyjski oddział Schenkera. Dzięki temu rozwiązaniu powstaje sieć 20 terminali cross-dockingowych. Utworzone połączenia obejmują europejską część Rosji oraz Ural i zachodnią Syberię. Odbiór oraz dystrybucja w mniejszych miastach będą prowadzone z nowych terminali regionalnych.
Większość firm skupia się na Moskwie, gdzie jest największa koncentracja kapitału i produkcji. Brak zaawansowanych sieci dystrybucyjnych i odległości (czas dostawy z Nowosybirska do Moskwy wynosi 5 dni) zmusił prawie wszystkich producentów i importerów do otwierania powierzchni magazynowych w Moskwie. Przy czym brakuje tu nowoczesnych powierzchni magazynowych (w dalszym ciągu standardem tamtejszych nowych konstrukcji magazynowych jest płyta żelbetowa z gęstą siatką słupów).
Okiem eksperta
Zająć miejsce Finów
Do momentu wejścia Polski do UE, Finlandia była logistycznym zapleczem łączącym Rosję z Europą. I świetnie wykorzystała swoje położenie geograficzne. Rozszerzenie UE o kolejne kraje byłego bloku wschodniego sprawiło, że coraz częściej Polska jest postrzegana jako kraj, który mógłby przejąć tę obsługę od Finów. Dla coraz większej liczby firm Polska staje się logistycznym zapleczem rynku wschodniego. Naszą przewagą są nawet czterokrotnie niższe niż w Rosji ceny powierzchni magazynowych i niższe koszty płac niż w zachodniej części Europy. Tym samym mamy szansę zwiększyć potencjał i stać się jedną z nowych potęg logistycznych w Europie.
Grzegorz Lichocik dyrektor logistyki Schenker