75-letni szef Rogers Holdings Inc. wykorzystał przecenę do zwiększenia ekspozycji na krótkoterminowy dług Rosji. Podkreśla, aby koncentrować się na fundamentach tego kraju, a także najwyższej od 2014 roku cenie ropy, głównego źródła wpływów eksportowych.

- Ropa drożeje, sytuacja się poprawia, sankcje nie będą trwać wiecznie, a do tego nie będą tak szkodliwe – powiedział Rogers tłumacząc zwiększenie stanu posiadania obligacji Rosji. – Wiele krajów na świecie nie zwraca uwagę na te sankcje – dodał.
Pod koniec marca mówił Bloombergowi, że kupuje rosyjski dług denominowany w rublach, bo spodziewa się stabilizacji rosyjskiej waluty. Dwa tygodnie później ogłoszenie sankcji spowodowało spadek wartości rubla. Obecnie jest 6,4 proc. słabszy niż przed sankcjami. Ropa Brent zdrożała jednak od tego czasu o ok. 20 proc. Rentowność obligacji 3-letnich denominowanych w rublach wzrosła o prawie 40 pkt. bazowych.
- Rubel jest pod presją z powodu sankcji – przyznaje Rogers. – To, co ludzie myślą w tym tygodniu, to sytuacja krótkoterminowa, ale nie będzie to miało większego wpływu w dłuższej perspektywie – dodał.
Podobne opinie ogłosili ostatnio zarządzający z Goldman Sachs Asset Management i Aberdeen Standard Investments. Ujawnili, że kupują ruble, bo w pewnym momencie będą musiały umacniać się z powodu wzrostu cen ropy.
- Nadwyżka na rachunku obrotów bieżących Rosji stanowi wystarczające zabezpieczenie pozwalające na absorpcję skutków sankcji – napisali Patrick Zweifel i Nikołaj Markow z Pictet Asset Management.