Rogers wieszczy krach

Marek DruśMarek Druś
opublikowano: 2017-06-13 10:33
zaktualizowano: 2017-06-13 10:37

Słynny inwestor Jim Rogers ostrzega, że w ciągu dwóch lat dojdzie do największego krachu za naszych czasów.

- Na niektórych spółkach w Ameryce zaczyna być bańka spekulacyjna. Bańka powstanie, a potem pęknie. Powinniśmy się już martwić – powiedział Rogers w rozmowie z Henrym Blodgetem, szefem Business Insidera. 

Jim Rogers
Jim Rogers
Bloomberg

Jego zdaniem, katastrofa nadejdzie „później w tym roku lub w przyszłym”.

- Interesujące, że to zaczyna się dziać zawsze wtedy, kiedy nikt się nie przygląda. W 2007 roku Islandia zbankrutowała. Ludzie mówili: Islandia? To jakiś kraj? Oni mają rynek? A potem Irlandia zbankrutowała. A potem Bear Stearns. A potem Lehman Brothers. Powstała taka spirala. Zawsze to się dzieje kiedy nikt się nie przygląda – powiedział Rogers.

Nie wskazał żadnego szczególnego wydarzenia, które jego zdaniem może rozpocząć załamanie.

- To może być jakiś amerykański plan emerytalny, który zbankrutuje, a wiele z nich jest bankrutami, jak wiecie. To może być jakiś kraj, któremu się nikt nie przygląda. To może być mnóstwo tego typu wydarzeń. To może być jakaś wojna, choć to mało prawdopodobne – powiedział Rogers. – To będą najgorsze czasy w naszym życiu, moim życiu także. Możemy się martwić – dodał.