Rolnicy przestali kupować maszyny

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2013-09-16 00:00

Wyczerpanie unijnych dotacji i kiepskie plony wywołały dwucyfrowe spadki na rynku.

Po ośmiu miesiącach tego roku sprzedaż nowych ciągników (mierzona liczbą rejestracji) wyniosła 10 689 sztuk. To oznacza ponad 23-procentowy spadek w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku.

None
None

— Decydującą rolę w zakupach odgrywają fundusze unijne, które się skończyły. A ponieważ rolnicy się do nich przyzwyczaili, czekają na kolejne i wstrzymują się z inwestycjami. Rynkowi szkodzą dodatkowo gorsze ceny skupu płodów rolnych, które przekładają się na mniejszą zasobność portfeli rolników i skutecznie studzą zapały inwestycyjne. Spodziewam się, że każdy kolejny miesiąc będzie gorszy, a cały rynek spadnie w tym roku o około 20 proc. — mówi Mariusz Chrobot, wiceprezes Martin & Jacob, firmy, która monitoruje rynek rolniczy.

Zdaniem Karola Zarajczyka, wiceprezesa Ursusa, może być jeszcze gorzej.

— Spadek całego rynku w tym roku może sięgnąć nawet 30-35 proc. Ożywienia spodziewam się w drugiej połowie przyszłego roku. Nastąpi dzięki funduszom unijnym uruchomionym z kolejnej perspektywy finansowej — twierdzi Karol Zarajczyk.

Ratunek z sadów

Widać jednak światełko w tym ciągnikowym tunelu. To maszyny specjalistyczne, produkowane m.in. dla sadowników.

— Dynamicznie, bo o 16 proc., urósł segment ciągników sadowniczych. Ciągniki kompaktowe odnotowały 30-procentowy wzrost — dodaje Mariusz Chrobot. Producenci przekonują, że zwyżki tej kategorii pozostają niezagrożone.

— Trend do specjalizacji, widoczny we wszystkich dziedzinach współczesnego życia, sięga także rolnictwa. Rolnicy coraz bardziej nastawiają się na jeden typ produkcji. Dlatego właśnie pojawia się zapotrzebowanie na maszyny, które do tej pory miały mniejsze znaczenie, w tym także na ciągniki kompaktowe — tłumaczy Andrzej Sosiński z firmy Kubota.

— Polska z roku na rok staje się coraz większym producentem owoców. Właśnie dlatego wprowadziliśmy dwa miesiące temu ciągnik dla sadowników. Nie nadążamy z produkcją. Sadownicy potrzebują wąskich maszyn z bardzo szczelnymi kabinami ze względu na charakter oprysków. Szkoda, że nie wprowadziliśmy takich ciągników wcześniej, bo to jest szansa na rozwój na kurczącym się całym rynku. Dlatego teraz intensywnie pracujemy nad kolejnymi sadowniczymi modelami — dodaje Karol Zarajczyk.

Jak wynika z danych Martin & Jacob, maszyny specjalistyczne i kompaktowe stanowią zaledwie 15 proc. rynku pod względem ilościowym. Wartościowo — jeszcze mniej.

— Są one mniejsze i zazwyczaj tańsze, co odbija się na niższej wartości sprzedaży. Na pewno jest to natomiast nisza, która będzie rosła — do nasycenia jest tu jeszcze bardzo daleko. Ci producenci, którzy wystarczająco szybko zauważyli ten segment i dostosowali do niego produkcję, mogą teraz pochwalić się zwyżkami sprzedaży — mówi wiceprezes Martin & Jacob.

Przeniesiony popyt

W tym roku pojawiła się jeszcze jedna ważna zmiana — w prawie. Od 22 czerwca zaostrzone przepisy ustawy Prawo o ruchu drogowym wyeliminowały opłacalność produkcji maszyn przez samych rolników. Na tym, jak przekonuje Mariusz Chrobot, producenci globalnie zyskali.

— Za rynkowe spadki nie należy winić ukrócenia produkcji własnej. Popyt przeniósł się na produkty markowe. Było to widać już w lipcu, czyli w pierwszym miesiącu obowiązywania nowych przepisów — mówi wiceprezes Martin & Jacob.

W pierwszym miesiącu wakacji sprzedaż ciągników rolniczych utrzymała się na niemal identycznym poziomie jak miesiąc wcześniej, choć maszyny produkcji własnej całkowicie z rynku zniknęły.