Rolnicy spłacają długi
Mija półmetek spływu należności od rolników. Mimo sporej sprzedaży w II kwartale 1999 roku, dystrybutorzy i producenci chemii rolniczej nie są zadowoleni z ilości środków spływających na konta bankowe. Spora odległość w czasie między sprzedażą towaru a zapłatą faktur jest konieczna. Rolnicy otrzymują od pośredników nie oprocentowany kredyt. Sprzedaż nawozów i środków ochrony roślin dokonywana jest przy opóźnieniu zapłaty o dwa do sześciu miesięcy. W tym czasie rolnicy mają szansę na wykonanie pełnego cyklu produkcyjnego łącznie ze sprzedażą płodów, aby pokryć swoje zobowiązania, w tym za chemię rolniczą.
TYLKO garstka dostawców dla rolnictwa decyduje się na sprzedaż przysługujących im wierzytelności. Mimo znacznych opustów cenowych, jakie muszą zaoferować nabywcom, aby ich zainteresować, liczba transakcji w agencjach obrotu wierzytelnościami jest znikoma. Dyskonto na wierzytelnościach rolniczych niekiedy sięga 50 proc. ich wartości fakturowej. Jest to możliwe dzięki pokaźnym marżom dealerskim. To sprawia, że w skrajnym przypadku, gdy dłużnik odwleka moment zapłaty za odebrany towar, wierzyciel za pośrednictwem agencji obrotu długami może odzyskać poniesione koszty. Przy założeniu, że koszt sprzedanego produktu wynosi połowę kwoty fakturowej, odzyskanie nawet 60 proc. wartości długu sprawia, że wierzyciel nie ponosi straty z tytułu udzielonego kredytu kupieckiego.
WEDŁUG specjalistów od rynku rolnego, przewidywane plony mogą nie wystarczyć na zaspokojenie wszystkich wierzycieli. Zwłaszcza tych, którzy systematycznie nie płacą zobowiązań. Opieszali w bieżącym roku mają do spłacenia tytuły egzekucyjne, które dotyczą zobowiązań zaciągniętych w ubiegłym roku. Jeśli majątek dłużnika jest przedmiotem zabezpieczenia kredytu w banku, wtedy komornik może zająć zbiory. Efekt jest taki, że zamiast profitu ze sprzedanego zboża, dłużnik generuje kolejne, zwykle narastające zobowiązania. Z obserwacji wynika, że komornicy zajmują się również zabezpieczaniem płodów rolnych w trakcie uprawy. Jeszcze w ubiegłym roku długi zaciągnięte przez producentów rolnych i hodowców nie cieszyły się zainteresowaniem nabywców. Obecnie jest inaczej. Nabywcy długów odkryli, że spore dyskonto oferowane przez wierzycieli nie musi wynikać z fatalnej kondycji finansowej dłużnika, ale ze stanowiska sprzedającego, który rezygnuje z zysku.