Pytania użytkowników pb.pl:
1. Adam: Jaką radę dałby Pan człowiekowi w
wieku 30 lat i z pierwszym milionem na koncie, który chce podążać Pana
drogą?
Roman Karkosik: Pierwszy milion to dopiero środek do sukcesu. Jak go pomnożyć zależy wyłącznie od Pańskich predyspozycji, w tym przede wszystkim pracowitości, stopnia akceptowalnego ryzyka oraz intuicji. A moja rada to sentencja której jestem wierny - "Martw się wtedy, kiedy jest dobrze, bo jak jest źle to jest za późno". Więc pierwszy milion to nie powód do świętowania, to raczej nowe trudniejsze wyzwanie jak podniesienie o kilka centymetrów poprzeczki dla tyczkarza. Jeśli przyjmiemy że "milion" jest pomagająca się odbić tyczką to na pewno każdy skok wyżej będzie wypadkową długości tyczki i rozkładu siły wybicia do ryzyka, techniki, dopingu, wiedzy i warunków otoczenia ale przede wszystkim Pana pracowitości.
2. Adam: Wspominał Pan o możliwej korekcie na GPW jesienią 2007r i przygotowaniach do niej. wskaźnikowo korekta wisi w powietrzu , czołgamy się do 31.10 .2007r . Rozumiem że przewiduje Pan korektę po 31.10.2007, niebawem. Czy się mylę?
Korekta już ma miejsce. Proszę spojrzeć na kursy akcji średnich i
małych spółek oraz zadyszkę na rynku pierwotnym. Nadal uważam, że notowania
"modnych" ostatnio sektorów zawyżone, choć po ostatnich spadkach, już coraz
mniej. To jak długo potrwa korekta w dużej mierze będzie zależeć od
realizacji deklaracji rządzących co do całkowitego otwarcia polskiego
rynku pracy oraz obniżenia podatku PIT i CIT.
3. Adam
Rubens: Witam, Czy na zdrowy rozsądek właściciel nie powinien być zainteresowany
jak najwyższą wyceną swojej spółki? Pije tutaj do NFI Krezus , który po
osiągnięciu ceny 16 zł spadł na 4 zł. Czy to normalne? Czy tez nie uznał Pan ,
że to jego czas?
Jestem jednym z akcjonariuszy Krezusa i podobnie jak innym
akcjonariuszom zależy mi na jak najwyższej wycenie tej spółki. Jednak z pokorą
podchodzę do bieżącej wyceny rynkowej wierząc w potencjał posiadanych aktywów.
Ponieważ wierzę we wzrost to określę obecną sytuację jednym słowem -
promocja.
4. Agnieszka: Wielu biznesmenów w Polsce
realizuje duże inwestycje nieruchomościowe, głównie centra handlowe. Wygląda to
trochę na modę na posiadanie takiego (dochodowego) obiektu. Często traktowane są
jako ""pomnik za życia"" i dlatego są bardzo dopieszczane np. Millenium Hall w
Rzeszowie, Stary Browar w Poznaniu czy inwestycja Dariusza Miłka w Lubiniu. Czy
ma Pan podobne plany? Jak tak to jakie, jak nie - to dlaczego.
Hutmen i Impexmetal posiadają atrakcyjne nieruchomości we Wrocławiu i Warszawie. Realizowane na nich projekty będą zależały od jedynego kryterium inwestycyjnego - zyskowności. Pomniki są potrzebne ludziom, którzy osiągnęli sukces finansowy i chcą czerpać przyjemność z posiadania dobrze widzianego na salonach statusu rentiera - dobroczynnego mecenasa. Ja jestem człowiekiem ciężkiej pracy i jednym z giełdowych inwestorów. Jeśli powstanie idea budowy "pomnika" polskich inwestorów np. w formie centrum edukacyjnego to chętnie się do tego dołożę.
5. Andrzej: Jak zachować zimną krew, kiedy giełda na czerwono, a zainwestowane oszczędności w TFI ? Itak i siak ....strata!
Panie Andrzeju, strata jest wtedy kiedy zamykamy pozycje, czyli wychodzimy na minusie z inwestycji. Więc radzę albo zachować zimną krew licząc na to, że wcześniej czy później będzie na zielono, albo wchodzić w inwestycje, gdzie teoretycznie zawsze będzie Pan na plusie (obligacje skarbowe, lokata bankowa). A jeśli lubi Pan dreszczyk emocji i może pozwolić sobie na małą inwestycyjną fanaberię to na rynku niedźwiedzia proszę zająć krótką pozycję na kontraktach terminowych na giełdowy indeks:. Rynek futures to sport ekstremalny dla prawdziwych twardzieli. Nikt o takim twardzielu nie powie, że jest emerytem.
6. Andrzej: Jak zdobyć pierwszy milion? W jakim czasie?
Z tym pytaniem musi się Pan za pośrednictwem Pb.pl zwrócić do Pana
Adama, który deklaruje, że w wieku 30 lat już ten pułap osiągnął.
7. Andrzej: Czy zamierza Pan kiedyś swoje doświadczenia i
wydać je?
Spotkałem się już z taką propozycją. Podobno na prawach autorskich bardzo dobrze się zarabia więc się zastanowię.
8. Anna: Panie Romanie, w jaki sposób młoda osoba po studiach (taka jak
ja) może zarobić pierwszy milion?
Radzę albo od razu iść
"na swoje" albo po kilku latach pracy "najemnej". Po drodze parę razy
zbankrutować i finansowo się wyzerować. Nic tak nie uczy biznesu jak własne
błędy. Jeśli okaże się, że prowadzony interes zaczyna sobie całkiem nieźle
radzić i przynosi efekty, to znaczy, że jednak ma Pani to coś, co pozwoli Pani
osiągnąć sukces. Jeśli jednak wszystko czego Pani się dotknie to klapa,
lepiej zając się domem. Ale i w tym przypadku można próbować uruchomić przy
okazji domowe przedszkole.
9. Arkadiusz:
Gdyby Pan dzisiaj zaczynał od zera to jaki biznes by Pan otworzył?
Wszyscy chcą być dzisiaj piękni, zdrowi i bogaci. Idąc tym tropem byłoby to połączenie kliniki chirurgii plastycznej z prywatną przychodnią zdrowia świadczącą spersonalizowane "szyte na miarę" porady zdrowego stylu życia i bycia. Jednak znając siebie poszedłbym w kierunku połączenia dwóch moich pasji - giełdy i kwiatów, co daje giełdę kwiatową:. Od tego już krok do giełdy towarowej. A tak na poważnie. To każdy biznes na początek jest niezły jeśli daje satysfakcję i przynosi profit. Na bazie jego doświadczeń można budować większe rzeczy.
10. Barbara: Co według Pana jest w życiu najważniejsze? Co powoduje, że życie ma sens? Interesuje mnie tylko szczera i przemyślana odpowiedź.
Najważniejsze to mieć pasje i umieć je realizować oraz żyć w zgodzie z samych sobą. Bez tego drugiego założenia trudno wypełnić pierwsze.
11. Bartek: Zakładając, że ma Pan znowu 25-30 lat, ale wiedzę i doświadczenie takie jak dziś. Jak pokierowałby Pan swoją wysiłki żeby być za 10-20 lat w miejscu gdzie jest Pan obecnie.
Mając tę wiedzę co dzisiaj byłbym znacznie dalej.
12. Bożena: Panie Krzysztofie, jak ważną rolę odgrywa dla Pana fairness w
codziennych biznesach?
Trzeba uczciwe traktować
kontrahentów jeśli chce się być z biznesie długoterminowo. Wiarygodność to
kapitał budowany przez lata. Oszukać można raz.
13.
Cezary: Emocje, analiza, wizja - w jakich proporcjach używa Pan poszczególnych
elementów podejmując decyzje o inwestycjach?
W jednym z wywiadów dla miesięcznika Nasz Rynek Kapitałowy użyłem stwierdzenia że jestem intuicyjnym fundamentalistą co w pewnym sensie oddaje moje nastawienie do inwestycji. Oznacza to, że mam duże zaufanie do "własnego nosa", który rzadko mnie zawodzi. Duże, ale jednak ograniczone. Bez poznania fundamentów i dogłębnych kalkulacji nie podejmuję ryzyka. Przeliczam i analizuję. Pytam o wskaźniki. Sprawdzam koszty. Interesuje mnie wszystko. Szukam potencjalnych możliwości poprawy efektywności i oceniam potencjał. Porównuję wycenę rynkową. Nie chcę się chwalić, ale czasami pracownicy spółek z Grupy są zaskoczeni moją wiedzą o detalach funkcjonowania "moich" firm.
14. Darek: Witam Panie Karkosik, Mam pytanie. Kiedyś na łamach ""Parkietu"" wspominał Pan o zainteresowaniu ropą. Jedna z Pana spółek, Midas ma w założeniu inwestycje w sprawy związane z dużą zyskownością jak również ryzykiem. Czy nadal podtrzymuje Pan zainteresowania branża naftową? Czy mogłoby się to odbyć przy wykorzystaniu strategii określonej przez Midasa?
Strategia dla Midasa jest jasno określona - rozwój w sektorze telekomunikacyjnym. Branżą paliwową zawsze się interesowałem i interesuję. Nie sztuką jest kupić pole naftowe, czy ropę. Sztuką jest przetransportować ją do Polski tak, by nie naruszyć sieci wzajemnych interesów i powiązań, przełamać fobie i uprzedzenia. To bardzo delikatny temat, gdyż ten biznes jako strategiczny zawsze jest chętnie "rozgrywany" przez polityków. Z drugiej strony bez ich wsparcia trudno jest mieć silną pozycję negocjacyjną i koło się zamyka. Mam nadzieję, że wkrótce dywersyfikacja dostaw ropy i gazu nie będzie pustym wyborczym sloganem ale będzie oznaczać nie tylko dywersyfikację kierunków ale i dywersyfikację dostawców.
15. Dariusz W.: Na parkiecie widoczne są dwa stany chciwość oraz strach. Który z punktu widzenia Pana jest bardziej niebezpieczny?
Oba stany są bardzo pożądane i nieodłączne dla każdej giełdy.
Nawzajem się stymulują czego efektem są ruchy cen. Najbardziej niebezpiecznym
jest stan marazmu. Im dłużej on trwa tym bardziej jest wyczerpujący dla
wszystkich uczestników rynku. Z takim okresem apatii mieliśmy już do czynienia
kilka lat temu na warszawskim parkiecie. "Beznadzieja" i powolne dryfowanie to
najgorsza choroba jaka może nas spotkać.
16. Ewa:
Czy zawsze umie Pan właściwie ocenić pojawiającą się szansę na dobrą inwestycję
i czy odnosi się to również do inwestycji w ludzi pracujących dla Pana?
Trafny dobór inwestycji podobnie jak dobór właściwych ludzi to sztuka. Wiem, że sztuką jest także umiejętność współpracy ze mną. Jestem bardzo wymagający, bo dużo wymagam od siebie. Nie rozpieszczam podwładnych. Lubię silnych psychicznie i realizujących konkretną wizję ideowców dla których bardziej się liczy końcowy sukces niż miesięczne apanaże. O takich jest dzisiaj naprawdę trudno.
17. HADES: Alchemia jest ""przefajna"" bilansowo. Dynamika zmian oraz efektywność prowadzonego biznesu wzorowa. ... dość mocno do tyłu w ALC z polityką informacyjną ... ... osobiście wierzę, że ALC może osiągnąć stosunkowo szybko kapitalizację równą tej z czasów świetności Biotonu ... ... brakuje fundów z przekroczonym progiem 5% ... Kiedy ocenia Pan szczyt wycen ALC? Dopiero po 2012 roku??? Dlaczego ta spółka ostatnio nie dyskontuje przyszłości?
Moim zdaniem Alchemia to z jednej strony jedna z najbardziej niedowartościowanych obecnie firm, w których posiadam znaczące pakiety akcji. A z drugiej spółka, której kurs od momentu jej przejęcia w 2001 r. zyskał aż 2000%. Proszę porównać jej wskaźniki z innymi spółkami produkcyjnymi, porównać je do średniej w branży. Proszę pokazać lepiej zarządzane giełdowe przedsiębiorstwo o zdrowszych fundamentach. Moim zdaniem dzisiejsza cena to promocja, bo wycena giełdowa Alchemii nie jest efektywna. Alchemię ze wskaźnikiem P/E na poziomie 13,7 można postrzegać jako jedną z najatrakcyjniejszych spółek pod względem wyceny i potencjału. Średni wskaźnik P/E dla spółek notowanych na GPW z segmentu "250 plus" (spółki o kapitalizacji >250 mln euro) wynosi 33,5. Przy założeniu wskaźnika P/E na poziomie 33,5 i prognozowanym zysku netto na 2007 rok w wys. 180 mln zł, cena akcji Alchemii powinna wynosić ok. 26 zł.
18. Jacek: Jako mieszkaniec Siemianowic Slaskich i jednocześnie akcjonariusz Alchemii mam takie pytanie. Czy jest Pan jeszcze zainteresowany ""Walcownia Rur Jedność"" czy sprawa walcowni jest juz przeszłością i jest całkowicie zakończona ? Siemianowice czekają na takiego inwestora jak Pan... Pozdrawiam...
Wykazaliśmy maksimum dobrej woli. Piłeczka jest cały czas po stronie ministerstwa skarbu. Jeśli będzie gotowość z tamtej strony to jesteśmy skłonni powrócić do rozmów. W końcu przedłużający się pat nie leży w interesie właściciela. Alchemia, żeby nie tracić czasu, przejęła Hutę Bankową. Zadaniem na bieżący rok jest restrukturyzacja nowego podmiotu. Ale już w 2008 r. Alchemia powinna się wziąć za nowe projekty.
19. jark: Którą, ze swoich spółek notowanych na gpw darzy Pan największym sentymentem?
W biznesie nie ma sentymentów. Najważniejsze jest generowanie zysków. Jest jednak spółką, do której mam pewną słabość. To Boryszew, bo od tej spółki zaczęła się moja przygoda z giełdą. To właśnie Boryszew z lokalnej spółeczki w Sochaczewie stał się jedną z największych w Polsce grup przemysłowych. Z pewnością również Alchemia jest mi bliska. Z firmy bez perspektyw na wyjście z trudnej sytuacji wyrosła nam potęga giełdowa.
20. Jarosław: Jakiej postawy od swoich pracowników Pan oczekuje i jaką ceni Pan bardziej: przekazanie do Pana decyzji tematu ze wskazaniem potencjalnych zagrożeń, których nie udało się pracownikowi usunąć w trakcie negocjacji czy zameldowanie o osiągnięciu sukcesu, bez 'zawracania głowy' potencjalnymi zagrożeniami, które niekoniecznie mogą wystąpić?
Wszystko zależy od rangi problemu. W sprawach mniejszej wagi staram się nie wchodzić w kompetencje pracowników. W sprawach strategicznych to ja podejmuję ostateczne decyzje po konsultacjach z moim zespołem.
21. Jerzy: Czy doszło do spotkaniu z Warrenem Buffetem w maju 2007 roku? Zapowiadał Pan to m.in. na łamach "Forbes"
Niestety do takiego spotkania z przyczyn ode mnie niezależnych wówczas nie doszło. Po prostu nie zgrały się terminy. Mam ogromny szacunek do tego człowieka i może będzie kiedyś okazja by wymienić spostrzeżenia na temat technik inwestowania.
22. jim01: Czy mógłby Pan się odnieść do następujących pytań: 1. na jakim etapie są plany fuzji Boryszewa z Impexmetalem - perspektywa czasowa, ewentualny parytet wymiany? 2. jak w kontekście planu fuzji mają się informacje o ewentualnych planach sprzedaży głównego filaru IPX to jest AKI, czy rozważał Pan sprzedaż pakietu mniejszościowego?
Na jesieni 2006 r. zarządy Boryszewa i Impexmetalu ogłosiły strategię
koncentrującą się na rozwoju poszczególnych dywizji produktowych. Będą skupione
m.in. wokół branży aluminiowej, miedziowej, cynkowej i chemicznej.
23. Kacper: Czy potrafi Pan wyobrazić sobie ofertę pracy
która mogłaby Pana zainteresować i którą na serio by Pan rozważył?
Nie.
24. Karol: Moje pytanie dotyczy strategii
inwestycyjnych. Co zrobić jeśli inwestycja okazała nie trafiona, mimo iż
fundamenty są dobre. Ciąć straty czy wierzyć do końca?
Chyba lepiej ciąć stratę, jeśli może ją Pan zaakceptować. Jeśli inwestycja jest długoterminowa i nie potrzebuje Pan gotówki, można poczekać.
25. Karol: Od kilku miesięcy systematycznie spadają kursy Pańskich spółek. Czyżby to koniec mitu "wielkiego Karkosika"?
Mity "wielkich" ludzi kreują media. To one wznoszą na piedestał a potem z niego strącają. Mnie giełda nauczyła pokory. Nie przeliczam codziennie wartości posiadanego portfela. Jestem skromnym człowiekiem nie lubiącym błysku fleszy i kamer. Do wszystkiego doszedłem własną pracą. Był okres euforii w którym samo hasło Karkosik windowało kurs podobnie jak magiczne określenia - Internet czy deweloperka. Wiem, że jest mnóstwo inwestorów, którzy naśladując moje ruchy zarobili. Są też tacy, którzy stracili ponosząc się fali euforii. Nikt mi jednak nie może zarzucić że gram nie fair. Zawsze nowe emisje spółek, które kontroluję były z prawem poboru. Zawsze też, obejmowałem nowe akcje na podobnych zasadach jak pozostali inwestorzy.
26. Katarzyna S.: Ostatnio Polska żyje EURO 2012; polski futbol stał się ostatnio bardzo modnym przedmiotem wielu rozmów; chciałabym zatem zapytać jakie jest Pana zdanie na temat inwestowania w polską piłkę nożną i jak by Pan ją widział oraz czy ma Pan już jakiś pomysł na rozwój i modernizację polskiego futbolu?
Sport to tak samo dobry biznes jak każdy inny. Sprawnie zarządzany klub może przynieść nie tylko zadowolenie kibicom ale i profity właścicielowi. Recepta na modernizację polskiego futbolu jest prosta - wprowadzić wszystkie spółki-kluby na GPW. Zapewni to przejrzystość działania i pozwoli na ich dokapitalizowanie.
27. Klaudiusz: Czy prowadzi Pan działalność filantropijną, dzięki której
ludziom, którym Pan pomaga po pewnym czasie już jej nie
potrzebują?
Pomagam ludziom, ale nie potrzebuję by
towarzyszył temu rozgłos.
28. Krzysztof Szlachciński: Jakie perspektywy - jakie branże sektory przewiduje pan dla dalszych pomyślnych inwestycji w przedziale najbliższego roku?
Typowanie którejś z branż mogłaby wywołać niepotrzebne spekulacje. Wolałbym mówić już o konkretach.
29. krzysztof24: Jak Pan ocenia, dlaczego odniósł Pan sukces na rynku kapitałowym?
Trudno samemu się ocenić. Myślę, że jest to wypadkowa mojej intuicji
i zarazem ciężkiej pracy.
30. Lukasz: Ma Pan już ""swoje""
lata, pieniędzy prawdopodobnie starczyło by Panu na całkiem fajne życie, co tak
na prawdę stanowi motywację dla Pana, aby ciągle zarabiać i zarabiać? Przecież 6
mld to całkiem sporo. Można za tą kasę kupić sztabkę złota wielkości malucha i
parę ciężarówek dobrej whisky?
Pasją mojego życia jest budowanie wartości. Cashowanie się to inwestycyjna emerytura. A ja nie czuję się jeszcze emerytem.
31. Łukasz: Jak wygląda Pana dzień pracy? Czy śledzi Pan notowania na co dzień? Czy ma Pan swoich osobistych maklerów? Ile godzin dziennie Pan pracuje?
Pracuję bardzo dużo. Dzień rozpoczynam ok. 9.00 rano, a kończę często
po północy. Spotkania, rozmowy, analizy, podróże, posiedzenia, obserwacja
notowań, śledzenie serwisów informacyjnych, narady ze współpracownikami,
dyskusje, spory, decyzje i 6 kaw dziennie - to
codzienność.
32. Rychu: Czy strona http://roman.irka.pl
jest faktycznie prowadzona przez Pana/pod Pańskim nadzorem? Jeśli tak to
gratuluję poczucia humoru. Jeśli nie to proponowałbym zająć się podszywaczem
…
Nie mam z tą stroną nic wspólnego. Moja oficjalna strona
zostanie prawdopodobnie niedługo uruchomiona.