Ronson: inwestycja za 245 mln zł

Agnieszka Janas
opublikowano: 2004-11-30 00:00

Ronson nie zamierza siedzieć z założonymi rękami. Na razie walczy o klientów na rynku warszawskim,

ale szykuje się już do boju w kilku innych miastach.

Ronson Development, spółka działająca na rynku warszawskim, zapowiada dalsze inwestycje.

— Zapłaciliśmy za wszystkie działki, które mamy w stolicy, blisko 40 mln zł. Przed nami rozpoczęcie pięciu nowych inwestycji — mówi Dror Dory Kerem, dyrektor generalny Ronson Development.

Spóka chce w trzy lata osiągnąć sprzedaż rzędu 175 mln zł rocznie.

Od piwnicy po dach

Łączna wartość nowych inwestycji wyniesie co najmniej 245 mln zł. Na Tamce powstanie apartamentowiec, którego realizacja pochłonie około 20 mln zł. Przy Chłodnej oraz Gwiaździstej spółka chce wystawić duże domy, koszt każdego z nich — 75 mln zł. Mniejszy budynek, niedaleko Wyścigów (działka obok już zrealizowanej inwestycji), to wydatek 40 mln zł. Ronson ma też działkę w Konstancinie, ale nie ujawnia jej przeznaczenia.

— Nie mamy problemów z finansowaniem. Zrealizowaliśmy już kilka projektów w mieście, więc jesteśmy znani instytucjom finansowym. Według naszych planów, cztery nowe inwestycje uda się zakończyć na przełomie roku 2006 i 2007 — twierdzi Dror Dory Kerem.

Dalsze plany? Spółka szuka terenów pod budownictwo mieszkaniowe na terenie Trójmiasta, Katowic i Poznania.

Zdaniem szefa spółki, Polska jest obiecującym państwem dla firm budujących mieszkania.

Szklane domy

— Brakuje tu od 1,5 do 2 mln lokali. Nawet, gdyby wszyscy deweloperzy oddawali 100 tys. mieszkań rocznie — to mamy wiele lat pracy przed sobą. Myślę, że niedługo nawet obecnie tak trudny rynek, jak np. łódzki, stanie się miejscem atrakcyjnym dla deweloperów — prognozuje Dror Dory Kerem.

Jego zdaniem, przystąpienie Polski do UE nie będzie miało negatywnych skutków dla tego segmentu budownictwa. Wzrost podatku VAT nie wpłynął drastycznie na wzrost cen mieszkań.

— Deweloperzy nie podnieśli cen za mkw. procentowo o tyle, o ile wzrosły podatki: od materiałów budowlanych czy zakupu gruntu. Z akcesją do UE wiążą się duże nadzieje na dalszy rozwój gospodarki i wzrost siły nabywczej klientów — uważa Dror Dory Kerem.

Według niego, wzrost kosztu mieszkań nie przekroczy 10 proc. Część tego wzrostu wynika ze zwiększenia wielkości średniego mieszkania do 74 mkw. W 2003 r. średni wzrost wielkości mieszkania wyniósł 7 proc.

Okiem eksperta

Jest popyt

W większości dużych miast Polski, w których sytuacja mieszkańców jest relatywnie najlepsza, od ponad roku zauważalna jest wyraźna nadwyżka podaży nad popytem. Poprawa sytuacji gospodarczej w kraju wpływa na zwiększający się optymizm konsumentów, a to przekłada na podejmowanie decyzji o zakupie mieszkań. Dobrzy deweloperzy nie mają więc kłopotów ze sprzedażą. Mają natomiast problem z pozyskaniem terenów pod inwestycje oraz uzyskaniem pozwolenia na budowę. Przyczyną takiej sytuacji jest brak miejscowych planów zagospodarowania terenu, a stosowana w takich przypadkach zasada dobrego sąsiedztwa (dopasowania nowej zabudowy do już istniejącej) często uniemożliwia budowę domów. Brak działek owocuje wzrostem ceny mkw. mieszkania, a to z kolei powoduje zwiększony napór klientów, obawiających się, że za chwilę będzie jszcze drożej.

Zauważalnie też rośnie zaufanie klientów do deweloperów. Kryzys spowodował, że spółki nastawione na szybki zysk, słabe finansowo lub pozwalające sobie na niezgodne z prawem działania, w większości przypadków wypadły z rynku. Dodatkowym elementem wpływającym na podniesienie poczucia bezpieczeństwa klientów stały się banki. Finansując zarówno dewelopera jak i klienta, prowadząc rachunek powierniczy — stały się trzecią stroną transakcji o kompetencjach kontrolnych. Jeśli bowiem deweloper nie wywiąże się ze swoich zobowiązań wobec klientów, bank nie wypłaci mu jego pieniędzy wpłaconych na specjalny rachunek.

Kazimierz Kirejczyk

prezes REAS, firmy zajmującej się doradztwem oraz badaniami rynku budownictwa mieszkaniowego