ROP i kaucja. Kto naprawdę zapłaci za opakowania?

Partnerem publikacji jest Związek Pracodawców Branży Komunalnej
opublikowano: 2026-01-21 20:00

Jak chaos regulacyjny, słabość krajowego recyklingu oraz brak świadomości konsumenckiej wpływa na wdrażanie systemu kaucyjnego i rozszerzonej odpowiedzialności producenta – tłumaczy Olga Goitowska, ekspertka Unii Metropolii Polskich.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Zacznijmy od podstaw. Czym w praktyce jest rozszerzona odpowiedzialność producenta – ROP?
Olga Goitowska: Rozszerzona odpowiedzialność producenta to w gruncie rzeczy bardzo prosta idea, choć jej skutki są daleko idące. Chodzi o to, by koszt zagospodarowania odpadów opakowaniowych – ich zbiórki, sortowania i recyklingu – ponosił ten, kto wprowadza opakowanie na rynek. Dziś w Polsce ten koszt w dużej mierze obciąża mieszkańców gmin poprzez opłaty śmieciowe. ROP ma to odwrócić.

Czy to kolejny podatek?
Nie. To nie jest nowy, sztucznie tworzony ciężar. Chodzi o pieniądze, które już dziś są wydawane – tylko ukryte w opłatach śmieciowych, rozproszone i przerzucone na mieszkańców. Unijne regulacje porządkują ten chaos, wskazując jasno, że odpowiedzialność finansowa powinna spoczywać na producencie, bo to on decyduje o materiale, konstrukcji i środowiskowych konsekwencjach produktu, czyli opakowania.

Czyli mówimy nie tylko o pieniądzach, ale też o zmianie filozofii projektowania?
Otóż to. ROP wymusza myślenie o całym cyklu życia opakowania już na etapie jego projektowania. Producent nie może skupiać się tylko na marketingu, estetyce czy wygodzie logistycznej. Musi zadać sobie pytanie: co stanie się z tym opakowaniem po zużyciu? Czy da się je zebrać, posegregować, przetworzyć? To oznacza konieczność realnej współpracy z recyklerami i operatorami systemów odpadowych. Dotychczas te światy funkcjonowały obok siebie. Rozszerzona odpowiedzialność producenta je łączy – co niektóre firmy oburza, ale zmiana jest nieunikniona.

Polska jest dużym producentem opakowań. Czy to ułatwia wdrażanie ROP?
Polska branża opakowaniowa jest nowoczesna i umie się dostosować. Przez lata jednak nie musiała tego robić, ponieważ działała w systemie, w którym koszty środowiskowe – zwłaszcza dla firm FMCG – były praktycznie niewidoczne. Teraz, by uniknąć kar, branża dóbr szybkozbywalnych musi brać pod uwagę pod uwagę aspekt ekologiczny. ROP sprawia, że koszty odpadów po prostu trafiają do firmowego rachunku.

Dziś odpowiedzialność za odpady spoczywa na mieszkańcach. Czy przerzucenie kosztów na producentów i handel to lepsze rozwiązanie?
Bez obaw – ROP nie polega na prostym przerzuceniu ciężaru z jednych na drugich. Chodzi o bardziej uczciwy podział odpowiedzialności między tych, którzy podejmują decyzje projektowe i biznesowe, a gospodarstwami domowymi.

Czy gospodarstwa domowe rzeczywiście zyskają, skoro producenci przerzucą część kosztów na konsumentów?
Tak – bo konsument zapłaci za opakowania, które faktycznie kupuje, a nie drugi raz w opłatach komunalnych. ROP ma zlikwidować sytuację, w której mieszkańcy finansują zagospodarowanie odpadów, na których projekt i wybór nie mieli żadnego wpływu.

Dlaczego wdrażanie ROP i systemu kaucyjnego idzie w Polsce z takim oporem?
Bo brakuje stabilności prawa i jasnych decyzji politycznych. Bez ustawy, bez klarownego modelu finansowania i bez przewidywalności nikt nie zainwestuje dziesiątek milionów złotych w instalacje recyklingowe czy nowe technologie. Inwestorzy nie działają na podstawie zapowiedzi i projektów, tylko twardych regulacji. Jeśli chodzi o system kaucyjny, on również jest wdrażany w sposób chaotyczny. Brakuje jednej architektury systemu, mamy wielu operatorów, którzy muszą się między sobą dogadywać. To powoduje koszty, konflikty i opóźnienia.

Jak wygląda dziś rynek recyklingu w Polsce?
Jest w bardzo trudnym momencie. Budowa instalacji trwa średnio od pięciu do siedmiu lat, rynek zalewany jest tanim pseudorecyklatem z zagranicy, a krajowi recyklerzy bankrutują. Bez stabilnego strumienia finansowania z ROP polski recykling nie przetrwa, a uzależnienie od zagranicy będzie się pogłębiać.

Często słyszymy, że problemem jest technologia – kaucjomaty, logistyka, integracja systemów.
Technologia jest tylko narzędziem. Problemem jest sposób jej użycia. Dzisiejszy model bywa absurdalny: butelki zajmują w samochodach ciężarowych dużo miejsca, bo nie wolno ich zgniatać, co oznacza większy ślad węglowy i wyższe koszty transportu. To systemowo nieracjonalne. Do tego dochodzi konflikt interesów. Niezwrócona kaucja zostaje w systemie – im trudniej oddać opakowanie, tym większe środki zostają u operatora. Z punktu widzenia środowiska i konsumenta to sytuacja daleka od ideału.

Które elementy ROP są dziś dla firm najbardziej niejasne?
Przede wszystkim sposób redystrybucji środków i zakres odpowiedzialności. Producenci chcą mieć wpływ na organizacje odzysku, które będą zbierać i dzielić pieniądze. Nie chcą, by głównym rozgrywającym była instytucja państwowa. To spór o kontrolę, przejrzystość i efektywność systemu.

Czy da się oszacować realny koszt ROP dla firm?
W dużym uproszczeniu mówimy o 2-3 groszach na jedno opakowanie. Dla konsumenta to koszt praktycznie niezauważalny. Dla producenta – przy dużej skali – już istotny, ale w dalszym ciągu mieszczący się w granicach racjonalnego biznesu. Co równie ważne, te koszty można obniżać poprzez lepsze projektowanie opakowań.

A producenci samych opakowań – kto zyska, a kto straci?
Najbardziej skorzystają producenci opakowań papierowych i tekturowych, które będą premiowane niższymi opłatami. Tworzywa sztuczne nie znikną, ale będą musiały być prostsze, jednorodne i rzeczywiście recyklingowalne. To zmusi branżę do odejścia od nadmiernie udoskonalonych opakowań, które dobrze wyglądają, ale są odpadowym koszmarem.

Bruksela wymaga określonego udziału recyklatu w nowych opakowaniach. Czym on właściwie jest i jak Polska radzi sobie ze spełnianiem tych unijnych norm?

Recyklat to surowiec wtórny powstały z przetworzenia odpadów – na przykład plastiku z butelek PET. Problem polega na tym, że w naszym kraju recyklat jest droższy, a rynek zalewają tańsze materiały, które tylko formalnie spełniają te wymagania. To z kolei grozi tym, że nowe inwestycje do powtórnego wykorzystywania odpadów nie powstaną, bo okażą się nieopłacalne, a Polska będzie musiała coraz częściej korzystać z instalacji za granicą.

Jak do systemu kaucyjnego odnoszą się Kowalscy?

Wielu konsumentów popiera system kaucyjny, bo pamięta jego prostą wersję z PRL – opartą na skupie butelek. Dzisiejsze rozwiązania niewiele mają jednak z tamtym modelem wspólnego. Kaucjomaty mniej służą klientom, a bardziej sieciom handlowym, które traktują je jako narzędzie przyciągania ruchu do sklepów.

Tymczasem ROP raczej nie cieszy się dużym społecznym poparciem.

Rozszerzona odpowiedzialność producenta jest pojęciem trudnym do zrozumienia i jeszcze trudniejszym do wyjaśnienia. Dodatkowym wyzwaniem pozostaje społeczna niechęć wobec budowy instalacji sortujących/recyklingowych, które wciąż kojarzą się z uciążliwymi i szkodliwymi technologiami – choć w rzeczywistości są to rozwiązania, które dawno przeszły technologiczną ewolucję. Bez szerokiej, dobrze zaplanowanej edukacji społecznej ten system nie zadziała. Niestety, taką edukację można sensownie prowadzić dopiero wtedy, gdy prawo stanie się jasne i stabilne, przyjazne rozwojowi biznesowemu.

Kto w długim okresie zyska na ROP i systemie kaucyjnym, a kto zapłaci największą cenę?

Zyska wiele stron: środowisko, państwo i podatnicy. Dziś Polska płaci około 2,5 mld zł rocznie tzw. podatku plastikowego do UE. Zyskają także mieszkańcy, bo opłaty za gospodarowanie odpadami – nawet jeśli nie spadną – nie będą rosły tak szybko. W dłuższej perspektywie skorzystają również firmy, budując wizerunek podmiotów odpowiedzialnych społecznie i środowiskowo. Samorządy pozostaną finansowo neutralne – dla nich liczy się głównie to, by koszty systemu nie obciążały wyłącznie mieszkańców.

Co ROP oznacza dla firm?

● Koszty zagospodarowania odpadów wchodzą do realnego rachunku ekonomicznego, a projektowanie opakowań przestaje być wyłącznie decyzją marketingową.

● Jednostkowy koszt ROP jest niewielki, ale przy dużych wolumenach produkcji staje się istotny.

● Preferowane będą opakowania proste, jednorodne i łatwe do recyklingu; tracić będą rozwiązania „efektowne”, lecz problematyczne odpadowo.

● Dostęp do recyklatu staje się zasobem strategicznym i źródłem przewagi kosztowej.

● Handel ponosi dodatkowe obciążenia operacyjne związane z systemem kaucyjnym.

● Największym wyzwaniem pozostaje niepewność regulacyjna, która opóźnia inwestycje i decyzje biznesowe