Ropa drożeje w obawie przed atakami terrorystycznymi

Paweł Kubisiak
opublikowano: 2004-08-02 13:11

Ceny ropy na giełdzie paliw w Nowym Jorku zbliżyły się do kolejnych rekordowych poziomów. Tym razem do obaw o wydobycie rosyjskiego Jukosu i poziom światowych zapasów dołączyły obawy przed atakami terrorystycznymi w USA. Baryłka Brent w handlu elektronicznym na giełdzie paliw NYMEX w Nowym Jorku zdrożała w poniedziałek przed południem do 43,92 USD, ale wkrótce jej cena spadła do 43,56 USD.

Administracja USA ostrzegła w niedzielę o planach ataku Al-Kaidy na budynki głównych instytucji finansowych, symbolizujących potęgę gospodarczą Stanów Zjednoczonych. Minister bezpieczeństwa kraju, Tom Ridge powiedział, że zagrożone są gmachy Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego w Waszyngtonie, giełdy papierów wartościowych na Wall Street i banku Citicorp w Nowym Jorku oraz korporacji ubezpieczeniowej Prudential w Newark.

Konflikt Jukosu z rosyjskim rządem oraz obawy o podaż ropy wywindowały w minionym tygodniu ceny ropy do poziomów nie notowanych od 21 lat. Cena baryłki ropy dwukrotnie pobiła poziom 43 dolarów, a w piątek w Nowym Jorku za baryłkę Brent trzeba było zapłacić nawet 43,85 dol.

Wysokie ceny to efekt eskalacji konfliktu pomiędzy Jukosem, a rosyjskimi władzami, stawiającego pod znakiem zapytania trwałość dostaw rosyjskiego surowca. Rynek obawia się, że władze rosyjskie mogą zablokować produkcję Jukosu. Takiego niedoboru nie da się uzupełnić, gdyż kraje zrzeszone w kartelu OPEC wykorzystują już 95 proc. swoich mocy produkcyjnych. Nie widać też szans na szybki wzrost produkcji poza kartelem - do stabilizacji w Iraku jest jeszcze bardzo daleko, niepokój panuje też w Wenezueli i Nigerii.

PK (Bloomberg, PAP)