Ropa i PKN Orlen osłabiły indeksy

Artur Szymański
opublikowano: 2006-03-22 00:00

Niewielkie spadki na giełdach zachodnich oraz na Węgrzech, w połączeniu z kontynuującym osłabienie złotym, nie pozwoliły cieszyć się giełdowym inwestorom ze wzrostów. Indeksy GPW traciły przez cały dzień, choć w ograniczonym stopniu i przy niewielkich obrotach. Nie ma zatem powodów do większego niepokoju. WIG20 stracił na zamknięciu 0,69 proc., kończąc dzień na poziomie 2806,52 pkt. Obroty podsumowano na 540 mln zł. To o 90 mln zł więcej niż dzień wcześniej, ale aktywność inwestorów i tak była znikoma — w porównaniu ją do piątkowej. Indeksom najbardziej ciążył PKN Orlen, którego kurs poszedł w dół, śladem taniejącej ropy naftowej.

Mimo spadku cen można można było zauważyć przynajmniej jeden dobry znak dla posiadaczy akcji. W porannej fazie sesji indeks największych spółek naruszył poziom 2800 pkt, lecz szybko powrócił powyżej okrągłej bariery. To wskazuje, że podaż — czyli sprzedawcy nie są zbyt zdeterminowani. Gdyby byli, odrobienie strat nie wchodziłoby w grę. Gwałtowne ruchy indeksu wynikały z płytkości rynku. Nie trzeba bowiem angażować wielkich kapitałów, by sprowokować dynamiczne, a często przypadkowe, ruchy indeksów.

Najwięksi inwestorzy przyglądali temu, co dzieje się na GPW z boku, a to oznacza, że na razie nie ma powodów do niepokoju. Zwłaszcza że rynek tak naprawdę od kilku dni stoi w miejscu, jeśli weźmiemy pod uwagę poziomy zamknięć. Dopiero wykrystalizowanie trendu znaczącym wzroście obrotów stanowić będzie wiarygodną przesłankę, co do kierunku rynku w najbliższym czasie.

Na żadnej ze spółek obroty nie przekroczyły 100 mln zł. Wniosek? Nikła skala zainteresowania bieżącymi wydarzeniami na GPW ze strony grubych ryb. Najbliższy osiągnięcia tego poziomu był PKN Orlen, ale zabrakło 1,5 mln. Akcjonariusze nie mieli jednak powodów do zadowolenia, ponieważ kurs stracił ponad 1 proc. Prawie tyle utracili też posiadacze akcji Lotosu. Spółkom paliwowym szkodził spadek ceny ropy.