Poniedziałkowa sesja nie miała jednak spokojnego przebiegu, zaś indeksy w drugiej połowie dnia zeszły w czerwone rejony. I znów winę za to ponosiło czarne złoto, którego cena cofnęła się – choć obiektywnie trzeba stwierdzić, że jedynie nieznacznie - po osiągnięciu wcześniej dziennego maksimum.

Ostatecznie na finiszu sesji indeks blue chipów Dow Jones IA zyskał jednak 0,40 proc. zaś wskaźnik szerokiego rynku S&P500 „zdrożał” o 0,09 proc. Ta sztuka nie powiodła się technologicznemu Nasdaqowi, który spadł o 0,19 proc.
Ewentualny większy zapał do zakupów akcji tłumił niedzielny raport Banku Rozliczeń Międzynarodowych
(BIS), w którym ostrzeżono przed nadciągająca burzą nad światową gospodarkę. Ekonomiści instytucji stwierdzili, że banki centralne wyczerpały już swoje narzędzia i sprowadziły na globalną ekonomię poważne i nie do końca możliwe do przewidzenia ryzyko związane ujemnymi stopami procentowymi. Tymczasem – jak powszechnie się oczekuje – podczas najbliższego, czwartkowego posiedzenia władze Europejskiego Banku Centralnego prawdopodobnie jeszcze głębiej zepchną stawki pod kreskę.
Rosła wycena akcji koncernu DuPont. Aprecjacja była wynikiem medialnych spekulacji, że niemiecki rywal BASF przygotowuje kontrofertę przejęcia amerykańskiej firmy. Pod koniec minionego roku DuPont zgodził się na połączenie z lokalnym konkurentem, Dow Chemical.