Ropa znów drożeje, w środę ceny wzrosły o 4 proc.

opublikowano: 2004-07-01 07:16

Po okresie spadku światowe ceny ropy znowu zaczęły zwyżkować. W środę w Nowym Jorku wzrosły o prawie 4 procent, a w Londynie o ponad 4 procent.

Środowa zwyżka nastąpiła pod wpływem informacji o niespodziewanym spadku zapasów produktów naftowych w USA i mniejszej niż początkowo szacowano podaży z krajów OPEC, przy jednoczesnych sygnałach ze strony Arabii Saudyjskiej, że nie podniesie dalej wydobycia.

Na nowojorskiej giełdzie NYMEX cena baryłki ropy z dostawą w sierpniu wzrosła w środę o 1,39 dolara, czyli 3,9 proc., do 37,05 dolara.

Kilka godzin wcześniej na londyńskiej International Petroleum Exchange cena wskaźnikowej dla rynku europejskiego ropy Brent z Morza Północnego osiągnęła poziom 34,50 dolara za baryłkę, wyższy o 1,39 dolara, czyli ponad 4 procent.

W środę American Petroleum Institute oraz waszyngtońska Energy Information Administration opublikowały dane wskazujące na zmniejszenie się zapasów rafinowanych produktów naftowych w USA w minionym tygodniu (zakończonym 25 czerwca), zmniejszenie dostaw ropy w USA po raz pierwszy od sześciu tygodni (przy rosnącym popycie) oraz zahamowanie wzrostu zapasów benzyny w USA.

Jednocześnie firma Petrologistics, śledząca ruch tankowców z ropą, skorygowała w dół wcześniejsze swe obliczenia na temat wielkości produkcji krajów OPEC w czerwcu. Wg najnowszych obliczeń, produkcja ta jest o 650 tys. baryłek dziennie niższa i wynosi 28,9 mln baryłek dziennie, głównie z powodu przerw w dostawach ropy irackiej.

Nawet jednak obliczenia dotyczące pozostałej dziesiątki krajów członkowskich OPEC, z wyłączeniem Iraku, są nieco mniejsze (o 150 tys. b.d.) niż szacowano wcześniej i wynoszą 27,4 mln b.d.

Minorowe nastroje na rynkach naftowych pogorszyła środowa wypowiedź Alego Naimiego, ministra do spraw ropy Arabii Saudyjskiej, największego producenta ropy na świecie, który ocenił, że ceny ropy spadły już do poziomu zadowalającego, co oznacza, że jego kraj nie widzi potrzeby dalszego dostosowywania do potrzeb rynku swej produkcji.

W podobnym tonie wypowiedzieli się w środę przedstawiciele dwóch mniejszych producentów - Kataru i Nigerii.

Taki zgodny chór producentów powoduje wzrost zaniepokojenia po stronie odbiorców, bowiem zbliża się termin kolejnej sesji ministerialnej OPEC, która ma się odbyć 21 lipca w Austrii. Mogą na niej zapaść decyzje w sprawie powrotu do polityki ograniczeń wydobycia, wprowadzonej na wiosnę, i odejścia od polityki otwartego kurka, która uratowała rynek naftowy po rekordowej hossie cenowej w maju.

wit/