Dariusz Rosati, członek Rady Polityki Pieniężnej, uważa, że zwiększenie deficytu budżetowego na 2001 rok utrudni redukcje stóp procentowych. Rosati był w środę rano gościem Moniki Olejnik w Radio Zet. Poniżej prezentujemy zapis fragmentów wywiadu, dotyczących sytuacji budżetowej i stóp procentowych.
Olejnik: Czy, według pana, zwiększenie deficytu to dobry pomysł?
Rosati: To jest, niestety, niedobry pomysł, choćby z punktu widzenia rozwoju gospodarczego. Na pewno utrudniłoby to obniżkę stóp procentowych – to trzeba bardzo wyraźnie powiedzieć. Jeśli się zwiększy deficyt, to znaczy zwiększy się wydatki budżetu, na które nie ma finansowania, to z tej bardzo ograniczonej kwoty środków, jakie Polska posiada, budżet będzie wydawał więcej, czyli zostanie mniej na inwestycje, zostanie mniej na sferę gospodarczą, a więc stopy procentowe będą musiały pozostać wysokie.
Olejnik: No to co rząd może zrobić?
Rosati: Ciąć wydatki i posypać głowy popiołem.
Olejnik: Dlaczego?
Rosati: Przygotowano fatalny budżet. Przecież to było oczywiste od początku. Przypominamy teraz o tym, bo nie można przejść do porządku dziennego nad faktem, że jeszcze w lutym minister finansów bronił tego budżetu jako budżetu dobrego, a dwa miesiące później powiedział, że ten budżet się rozlatuje. To jest fatalne. Nie chcę powiedzieć, że jest to działalność świadoma, ale jest to po prostu fatalne niedopatrzenie.
Olejnik: A myśli pan, że to było nieświadome?
Rosati: Myślę, że w końcowej fazie minister finansów i rząd mieli świadomość tego, że będzie bardzo trudno wykonać ten budżet, ale robili dobrą minę do złej gry. Przecież argumenty były wysuwane również przez Radę Polityki Pieniężnej.
Olejnik: A jak pan myśli, na czym polegał błąd przy konstrukcji tego budżetu?
Rosati: Przyjęto nierealistyczne założenia dotyczące zarówno wzrostu gospodarczego, jak i inflacji, a także ściągalności składek ubezpieczeniowych, ściągalności podatków. Mówiliśmy o tym.
Olejnik: Ale ciąć wydatki jest chyba strasznie trudno, bo tak jak mówi wicepremier Steinhoff...
Rosati: Proszę pani, rządzić w ogóle jest trudno i bardzo wielu polityków sobie z tego nie zdaje sprawy. Dopiero wtedy, kiedy zaczynają podejmować decyzje dotyczące nas wszystkich i naszych kieszeni, okazuje się, że jest trudno. Trzeba się zastanawiać wcześniej, zanim się takie urzędy obejmuje.
Olejnik: Czyli, według pana, zły jest pomysł, żeby znowelizować budżet?
Rosati: Oczywiście, z punktu widzenia równowagi gospodarczej, z punktu widzenia perspektyw rozwojowych kraju, zwiększenie deficytu budżetowego jest niekorzystnym rozwiązaniem.
Olejnik: A nie może być takiego systemu mieszanego: trochę znowelizować, trochę ciąć?
Rosati: Możemy mówić o tym, czy to jest w tej chwili realne, aby uniknąć w ogóle zwiększenia deficytu. Bywają sytuacje, w których trzeba się godzić na pewne zło, żeby uniknąć większego zła. Myślę, że ciągle jeszcze jest duża przestrzeń do redukcji wydatków publicznych.
Olejnik: Mówi pan, że gdyby była nowelizacja budżetu, zwiększenie deficytu budżetowego, to Rada Polityki Pieniężnej nie obniżyłaby stóp. Ale Rada Polityki Pieniężnej i tak nie obniża stóp.
Rosati: Obniżyła dwa razy w tym roku.
Olejnik: Ale to jest za mało, wszyscy mówią, że za mało, wszyscy, we wszystkich opcjach.
Rosati: To proszę nie mówić, że Rada nie obniża stóp, tylko proszę powiedzieć, że obniża za mało, pani redaktor. No, oczywiście ja też uważam, że można byłoby obniżać i w większym stopniu, ale proszę zwrócić uwagę co się dzieje, budżet się rozsypuje, sto procent zaangażowania deficytu budżetowego, inflacja rośnie, od dwóch miesięcy nastąpił przyrost inflacji, no nie są to warunki, które ułatwiają decyzje o obniżkach stóp procentowych Radzie Polityki Pieniężnej.
Olejnik: Pan profesor powiedział, że ja źle interpretuję SLD, że SLD chce zwiększenia deficytu budżetowego, to ja zacytuję „Gazetę Wyborczą” żeby nie być posądzona o to, że jestem nierzetelna: „SLD chce z kolei by braki pokryć wyłącznie przez zwiększenie deficytu, nie ma możliwości dokonywania teraz cięć w wydatkach, które nie pozostały przez wpływu na sytuację gospodarczą, albo na sytuację istotnych grup społecznych.” stwierdził Marek Borowski, z SLD?
Rosati: No, bardzo możliwe, że w tej sytuacji rzeczywiście SLD chce żeby to ten rząd, który skonstruował zły budżet, żeby ten rząd poprawił ten budżet, czy też zapewnił dostateczny poziom wydatków, to jest oczywiście zrozumiałe, dlatego, że opozycja chce przejąć władzę po wrześniowych wyborach i nie być zmuszana do dokonywania jakiś niepopularnych decyzji. Wszystkie niepopularne decyzje, ich zdaniem, powinien podjąć obecny rząd, jako odpowiedzialny za sytuację budżetową.
Olejnik: Ale według pana jest to błąd opozycji, bo nie powinna opozycja się tego domagać?
Rosati: Z punktu widzenia równowagi gospodarczej deficyt nie powinien być zwiększony. Powstaje pytanie, czy jest możliwość żeby nie zwiększyć deficytu, realna.
Olejnik: A czy jest taka możliwość według pana?
Rosati: Nie wiem, czekamy na wnioski rządu. Faktem jest, że możliwości ograniczenia wydatków w tej chwili dotyczą tylko części wydatków, bo część jest wydatkami sztywnymi i w tej części elastycznej wydatków z całą pewnością te cięcia musiałyby być dość głębokie.
Olejnik: Ale co teraz może zrobić rząd, tak jak pan mówi, że powinien ciąć wydatki, ale jak to zrobić?
Rosati: No, znowelizować właśnie, znaczy przyjąć ograniczenia na pewne kategorie wydatków, niestety dotyczy to tylko wydatków na przykład związanych z zakupem dóbr i usług przez sferę administracji publicznej, na przykład dotyczy to również i funduszu płac w sferze budżetowej. To są oczywiście kategorie wydatków, które można w tej chwili ograniczać, bo pozostałe to są sztywne, takie jak subwencja dla gmin, czy obsługa długu publicznego. Tamtych wydatków nie można ograniczać.
Olejnik: Czy myśli pan, że tracimy na tym, że dostajemy odszkodowania w złotówkach a nie w markach?
Rosati: Jeszcze chwilę - chwilę rząd ma trzy możliwości: albo znowelizuje budżet, czyli zwiększy deficyt, albo obetnie wydatki w tych kategoriach, o których mówiłem, co jest bardzo niepopularne przed wyborami, albo po prostu zastosuje tak zwaną twórczą księgowość, czyli po prostu przesunie pewne kategorie wydatków do sektora pozabudżetowego, ale nadal w sektorze finansów publicznych, na przykład zwiększy zadłużenie kas chorych czy szpitali, czy też nie przekaże składek do otwartych funduszy emerytalnych. Ja myślę, że skończy się na kombinacjach tych wszystkich trzech możliwych posunięć.
Olejnik: A wracając do odszkodowań.
Rosati: Ma pani na myśli kurs marki, który został przyjęty.
Olejnik: Tak, tak, odszkodowania w złotówkach a nie w markach
Rosati: No jest to, powiem szczerze, że jest to sprawa, która jest zdumiewającą historią, dlatego, że Niemcy przyjęli do przeliczenia kurs najniższy w historii dla marki, jaki się w ogóle pojawił, i dla mnie to ma znamiona działalności wręcz spekulacyjnej.
Olejnik: Ale można też się zastanowić, jak to się stało, że Fundacja się na to zgodziła, żebyśmy dostali odszkodowania...:
Rosati: Fundacja się chyba nie godzi nawet na to.
Olejnik: Teraz się nie godzi.
Rosati: No, trzeba to oczywiście, trzeba by się temu przyjrzeć, natomiast jest do zupełnie nie do przyjęcia żeby wziąć zupełnie arbitralnie kurs z jednego dnia, który akurat był kursem rzeczywiście najniższym, i w ten sposób, no trzeba brać jakiś średni kurs, jakiś przeciętny kurs, no przecież to jest - naprawdę, powiedziałem to nosi znamiona działalności takiej zupełnie, jakby ktoś chciał zarobić na tym jakieś dodatkowe pieniądze.
Olejnik: A czy jako członka Rady Polityki Pieniężnej martwi pana cały czas mocna złotówka?
Rosati: Martwi mnie mocna złotówka, tak, tak, uważam, że ta mocna złotówka jest czymś co nie służy gospodarcze i z całą pewnością ten wysoki poziom kursu złotego jest nieuzasadniony.
Olejnik: I co zrobić żeby nie był taki wysoki?
Rosati: No wie pani, no co zrobić? Przecież są jakieś powody, że on jest wysoki. Powodami tymi jest napływ kapitału i chcę powiedzieć nie kapitału spekulacyjnego, do Polski nie napływa dużo kapitału spekulacyjnego. To jest głównie kapitał, który się lokował w obligacjach Skarbu Państwa, to znaczy rząd bardzo dużo pożyczał, bo bardzo dużo wydawał, nie miał pieniędzy, sprzedawał obligacje skarbowe i ściągał kapitał zagraniczny, a teraz zaczynają płynąć również i pieniądze w ramach odszkodowań, tak że jest pewna presja na złotego, bo jest napływ kapitału.
Źródło: www.radiozet.pl