Rosjanie mają już 50 proc. akcji tego przedsiębiorstwa, które jest operatorem sieci gazociągów na Białorusi. Informacje o tym, że są zainteresowani kupieniem od Białorusi pakietu kontrolnego, pojawiły się ostatnio w białoruskich mediach. Mówił o tym również ambasador Rosji na Białorusi Alaksandr Surikow.
Miasnikowicz, który wypowiadał się na ten temat w piątek wieczorem,
powiedział, że w sprawie Biełtransgazu toczą się rozmowy. Oznajmił też, że na
razie Mińsk nie ma zamiaru sprzedawać innego strategicznie ważnego
przedsiębiorstwa - jednego z największych eksporterów soli potasowej
Biełaruśkalij.
Premier dodał, że prywatyzacja nie jest dla władz białoruskich celem
samym w sobie. Chcą one przede wszystkim przyciągnięcia inwestycji zagranicznych
i stworzenia międzynarodowych korporacji, by wzmocnić pozycję swoich
przedsiębiorstw na rynkach zagranicznych. Jak podaje oficjalna gazeta
"SB.Biełaruś Siegodnia" Miasnikowicz zapowiedział, że Białoruś będzie tworzyć
takie korporacje z Rosją, Ukrainą i państwami europejskimi. Jako przykład
wskazał utworzenie holdingu przez rosyjski Kamaz i białoruskie zakłady
samochodowe MAZ.
Tymczasem podczas niedawnej wizyty premiera Rosji Władimira Putina w
Mińsku rosyjski minister finansów Aleksiej Kudrin powiedział, że Białoruś
powinna przyciągnąć środki z prywatyzacji własności państwowej po to, by
efektywnie wykorzystać kredyty, o które się ubiega. Chodzi o ponad 3 mld dolarów
z Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej (EaWG) tworzonej przez Rosję i państwa
b. ZSRR. Według Kudrina Białoruś potrzebuje 7,5-9 mld dolarów w celu
stabilizacji swojej gospodarki.
Przed wizytą Putina pojawiły się opinie, że Rosja może wykorzystać
starania Białorusi o wsparcie finansowe po to, by zyskać dostęp swego kapitału
do interesujących ją białoruskich przedsiębiorstw. Wśród nich wymieniano właśnie
Biełtransgaz.