W minionym tygodniu OPEC oraz jego sojusznicy, m.in. Rosja, ogłosili zmniejszenie wydobycia ropy o 2 mln baryłek dziennie. Decyzja może spowodować wzrost ceny ropy i będzie szkodziła wysiłkom zmierzającym do obniżenia inflacji. Wywołało to niezadowolenie władz USA, które wcześniej w tym roku nie zdołały nakłonić Arabii Saudyjskiej, lidera OPEC, do zwiększenia wydobycia ropy. W związku z tym administracja Joe Bidena doprowadziła do skoordynowanego uwolnienia rezerw strategicznych surowca przez grupę państw. Amerykańscy politycy po decyzji OPEC+ o zmniejszeniu wydobycia oskarżyli kartel o wspieranie Rosji, której zdolność prowadzenia wojny na Ukrainie w dużym stopniu zależy od dochodów ze sprzedaży ropy i gazu.

W niedzielę rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział, że stało się dobrze, że tak „wyważona, przemyślana i zaplanowana praca krajów, które zajmują odpowiedzialne stanowisko w OPEC, przeciwstawiła się działaniom USA”.
- To przynajmniej zrównoważy chaos, który powodują Amerykanie – oświadczył Pieskow.
Rzecznik Kremla stwierdził także, że sygnalizowane przez USA po decyzji OPEC+ zwiększenie ilości ropy uwolnionej z rezerwy strategicznej „nie doprowadzi do niczego dobrego”.
