Rosja manipuluje i się nie przejmuje

Jacek Zalewski
opublikowano: 2008-08-28 00:00

Działający niczym perfekcyjnie naoliwiona maszyna władcy Rosji — od frontu prezydent Dmitrij Miedwiediew, a na zapleczu premier Władimir Putin — przystąpili do propagandowej kontrofensywy, utrwalającej marionetkową niepodległość Osetii Południowej oraz Abchazji. Z PR-owskiego punktu widzenia sprytnym i dość skutecznym posunięciem jest eksponowanie zagrożenia zdrowia i życia ludności obu kaukaskich republik. To argumentacja najłatwiejsza do „sprzedania” naiwnemu światu. Nam jako żywo przypomina uzasadnienie uderzenia z 17 września 1939 r. — wtedy sowieckie czołgi także ruszyły na Polskę w obronie ludności Zachodniej Białorusi i Zachodniej Ukrainy.

Wczoraj obserwowaliśmy zupełnie zdumiewającą konferencję prasową ambasadora Władimira Grinina w Warszawie, ale podobne niemal jednocześnie odbywały sie w innych rosyjskich ambasadach, w szczególności w całej Unii Europejskiej oraz w Stanach Zjednoczonych. Taka skoordynowana akcja nie jest w dyplomacji czymś nieznanym — podobne PR-owskie zlecenie wykonywali na przykład ambasadorzy amerykańscy po 11 września 2001 r., przygotowując świat do uderzenia na Irak. Jednak przynajmniej starali się używać nieco bardziej rzeczowej argumentacji — inna sprawa, że okazała się ona w znacznym procencie nieprawdziwa. Ambasador Grinin okazał się — podobnie jak jego koledzy w innych państwach — zaimpregnowany na wszelkie trudniejsze pytania i argumenty. Zupełnie zlekceważył na przykład konsekwencje gospodarcze utraty twarzy przez Rosję, już przejawiające się radykalnym spadkiem jej rezerw walutowych.

Unia Europejska, odzywająca się ustami prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego, pozostaje w pewnym szoku, ponieważ zorientowała się, że te same słowa i ustalenia zupełnie inaczej są rozumiane po stronie unijnej, a zupełnie inaczej przez Rosję. Dlatego w najbliższych dniach trwała będzie nerwówka przed poniedziałkowym nadzwyczajnym szczytem Rady Europejskiej. Na razie trwają polityczne podchody, ale już teraz bardzo wyraźnie widać, że Rosja ma nad Unią ogromną przewagę — scentralizowaną władzę. Sprawności tandemu Putina z Miedwiediewem — kolejność nazwisk nieprzypadkowa — nigdy nie osiągnie posiedzenie Rady Europejskiej, którego uczestnicy generalnie będą zgodni, ale w szczegółach mogą poróżnić się będą zasadniczo.

Jacek Zalewski