Agencja dowiedziała się, że w ubiegłym tygodniu rosyjskie LNG było oferowane z ceną nawet o 40 proc. niższą od kursu spot. Sprzedażą miały zajmować się mało znane firmy posiadające siedziby w Rosji i Chinach, gotowe zapewnić dokumenty wskazujące na pochodzenie dostaw z innych krajów niż Rosja, takich jak Oman czy Nigeria.
Bloomberg zwraca uwagę, że choć Rosja zwiększa eksport ze swoich objętych sankcjami azjatyckich zakładów Arctic LNG 2 i Portowaja, to zdecydowana większość nabywców nadal obawia się kupowania od nich LNG. Chiny były jak dotąd jedynym krajem, który to robił. Rozszerzenie dostaw do krajów poza Chinami pomogłoby Rosji zdywersyfikować bazę klientów i zwiększyć eksport.
Skutkiem rozpoczętej 28 lutego wojny USA i Izraela z Iranem jest zablokowanie Cieśniny Ormuz, przez którą transportowano ok. 20 proc. globalnej podaży LNG. Kryzys pogłębiły dodatkowo irańskie ataki na instalacje w krajach uważanych przez Teheran za sojuszników USA, m.in. na największą na świecie instalację eksportową LNG w Katarze. Dla krajów takich jak Bangladesz, który 60 proc. LNG importował z Kataru, oznacza to konieczność kupowania gazu na rynku spot, na którym ceny są o ok. dwa razy wyższe od tych z kontraktów długoterminowych.
