Rosja wprowadziła kontyngenty mięsne na 2004 r. Mają one wspomóc krajową produkcję i są korzystne dla USA. Gorzej z UE i Polską.
W 2004 r. Rosjanie nadal chcą ułatwić rozwój rodzimym producentom drobiu, wołowiny i wieprzowiny, ograniczając import. W przypadku drobiu największy kontyngent otrzymał czołowy dostawca do Rosji — USA, które w 2004 r. sprzedadzą ponad 70 proc. całego importowanego mięsa białego i 42,2 tys. ton wieprzowiny, podczas gdy Unia Europejska poszerzona o nowych członków, w tym Polskę — 227,3 tys. ton.
Pretensje do siebie
— Nie miejmy pretensji ciągle do kogoś innego. Tylko część polskich zakładów ma uprawnienia unijne, których Rosja wymaga już teraz, trzeba je więc jak najszybciej zdobywać, żeby w ogóle wykorzystać kontyngenty. Amerykańskie produkty są często lepsze i tańsze, a my odwróciliśmy się na długi czas od Rosji. Rosjanie dbają o tych, którzy dbali o ich rynek — komentuje Stanisław Zięba, sekretarz Polskiego Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa, który szacuje, że w tym roku polski eksport do Rosji wyniesie 130-150 tys. ton mięsa czerwonego i 50 tys. ton drobiu.
Import kontrolowany
Rosjanie już w 2003 r. ustalili kontyngenty mięsne, dzięki którym liczyli na spadek importu drobiu (o 30 proc.), wieprzowiny (o 22 proc.) i wołowiny (o 16 proc.) i zwiększenie krajowej produkcji odpowiednio o 15-20 proc., 7 proc. i 8 proc.
— Jednak kontyngenty miały bezpośredni wpływ jedynie na sektor drobiarski — uważa Muszeg Mamikonian, szef Rosyjskiego Związku Producentów Mięsa.
W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy tego roku import mięsa czerwonego spadł z 785,1 tys. ton do 715,1 tys. ton, a import drobiu — z ponad 1 mln ton do 832,5 tys. ton.