Wiosną 2021 r. w podwrocławskich Wykrotach ruszyła pierwsza w Polsce fabryka wełny skalnej należąca do rosyjskiego producenta pokryć dachowych i materiałów izolacyjnych - firmy Technonicol. Siergiej Kolesnikow, jej prezes i współwłaściciel, już wtedy miał plany dynamicznego rozwoju na naszym rynku i zapowiadał, że zainwestuje w Polsce ponad 600 mln zł. Obietnice zrealizował i... został na lodzie.
- Produkcja stanęła pod koniec maja, czyli zaraz po tym, jak firma znalazła się na liście sankcyjnej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA). Wtedy też zablokowano wszystkie rachunki bankowe. Miesiąc później pojawił się wyznaczony przez Ministra Rozwoju i Technologii (MRiT) przymusowy zarządca tymczasowy, który przygotowuje fabrykę do sprzedaży – tak wydarzania w należących do Technonicolu zakładach w Wykrotach, które teraz noszą nazwę Boerner Insultation, relacjonuje Siergiej Kolesnikow.
Czarna lista
29 maja Mariusz Kamiński, szef MSWiA, podjął decyzję o objęciu firmy Boerner Insultation najsurowszymi regulacjami zapisanymi w tzw. ustawie sankcyjnej, mającej przeciwdziałać wspieraniu agresji na Ukrainę i służyć ochronie bezpieczeństwa narodowego. Dla Siergieja Kolesnikowa było to kompletne zaskoczenie, bo wcześniej nic nie wskazywało, że firma i jej właściciele – drugi to Igor Rybakow – mogą trafić na czarną listę.
- Analizowaliśmy wprawdzie jeszcze w zeszłym roku ryzyko objęcia firmy sankcjami, ale prawdopodobieństwo uznaliśmy za minimalne. Nie zidentyfikowaliśmy żadnych podstaw, by tak miało się stać – twierdzi rosyjski przedsiębiorca.
Precyzuje wyniki analizy.
– Przedsiębiorstwo nie działa w żadnym ze strategicznych sektorów - ani w Polsce, ani w Rosji. Jest obecne na polskim rynku już od prawie 20 lat, do inwestycji w Wykrotach Technonicol zachęcały polskie władze lokalne, oferując różne zachęty, m.in. ulgi podatkowe. Produkuje materiały budowlane z polskich surowców, zatrudnia Polaków i Ukraińców, polscy inżynierowie zdobywali doświadczenie zawodowe w rosyjskich zakładach grupy. Produkty trafiają na polski rynek, gdzie służą m.in. do termomodernizacji, a także na eksport, głównie do Niemiec, Austrii i Czech. W ciągu ostatnich trzech lat zapłaciliśmy w Polsce w formie różnych danin 38,2 mln zł, w tym składki na ZUS wyniosły 23,3 mln zł, podatek CIT - 8,5 mln zł, a podatek PIT - 6,4 mln zł - wylicza Siergiej Kolesnikow.
Tylko w Polsce
Przypomina, że jego firma działa w 12 krajach, eksportuje do ponad 100 i nigdzie - ani w Unii Europejskiej, ani w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i żadnym innym kraju nie znalazła się na liście sankcyjnej. Należące do niej fabryki w Niemczech, we Włoszech, na Litwie i w Szkocji działają nadal bez najmniejszych przeszkód. Ponadto ani on, ani jego wspólnik nigdzie na świecie nie zostali objęci żadnymi sankcjami.
Decyzja szefa MSWiA oparta jest m.in. na wniosku ABW. Siergiej Kolesnikow i jego wspólnik znają jednak tylko jego jawną część. Reszta jest opatrzona klauzulą „zastrzeżone”.
tyle podmiotów (firm) zostało wpisanych na listę sankcyjną prowadzoną przez MSWiA (stan na 10.08.2023).
- Naszym prawnikom odmówiono dostępu do tych dokumentów, więc nie wiem, w jaki sposób moja firma i ja mogę zagrażać bezpieczeństwu Polski – mówi przedsiębiorca.
Odnosi się natomiast do jawnej części uzasadnienia decyzji MSWiA. Chodzi m.in. o informacje ABW, że Siergiej Kolesnikow jest członkiem władz organizacji społecznej „Diełowaja Rossija”, a także publicznym pełnomocnikiem Rzecznika Ochrony Praw Przedsiębiorców przy Prezydencie Federacji Rosyjskiej i Rzecznikiem Praw Antymonopolowych przy Prezydencie Federacji Rosyjskiej.
Bez polityki
- Owszem, jestem członkiem „Diełowoj Rossiji”. Jest to organizacja społeczno-biznesowa, jak każde stowarzyszenie przedsiębiorców, które dba o ich interesy. Ten związek zabiega o niższe podatki i poprawę warunków inwestycyjnych. Takie organizacje działają na całym świcie, także w Polsce, i w ramach swej działalności kontaktują się z władzami. Nie ma w tym żadnej polityki. Ponadto społecznie zajmowałem się też kwestiami regulacyjnymi i działaniami antymonopolowymi, co również nie ma nic wspólnego z polityką. Nigdy ani nie uczestniczyłem w wojnie, ani nie wzywałem do niej – zapewnia biznesmen.
W uzasadnieniu decyzji Mariusza Kamińskiego jest również informacja, że spółki Technonicolu „przekazują pieniądze zarobione w Polsce poprzez filie w Bułgarii do budżetu Federacji Rosyjskiej”.
- Jest dokładnie odwrotnie. Polskie spółki ani razu nie wypłaciły dywidendy. Cały zysk inwestowały w rozwój. Na inwestycje w Polsce przeznaczaliśmy także zyski wypracowane przez fabryki w Rosji – zapewnia Siergiej Kolesnikow.
Podejrzewa, że za decyzją mogą się kryć jego konkurenci. Wskazują na to, jego zdaniem, m.in. próby wykluczenia firmy z Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Izolacji Wodochronnych (ESWA).
- W polskiej konstytucji jest napisane wprost, że wszyscy są wobec prawa równi i wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. Mam wrażenie, że te słowa nie odnoszą się do mnie.
Rosyjski przedsiębiorca uważa, że jedynym powodem dla którego znalazł się na czarnej liście MSWiA, jest to, że urodził się w Rosji. Zwraca jednak uwagę, że oprócz rosyjskiego obywatelstwa ma maltańskie, jest więc obywatelem Unii Europejskiej. Nie jest też etnicznym Rosjaninem, tylko Czuwaszem.
Kroki prawne
Boerner Insulation podjął już kroki prawne: złożył do Warszawskiego Sądu Administracyjnego skargę na ministerialną decyzję o wpisaniu na listę sankcyjną oraz zażalenie na postanowienie ministra Waldemara Budy o wyznaczeniu tymczasowego zarządcy przymusowego.
- Wezwaliśmy też ministra do cofnięcia decyzji. Jeśli nie uda się przed polskimi sądami, pójdziemy do sądów unijnych. W najmniejszym stopniu nie czuję się winny i zrobię wszystko, żeby to udowodnić – mówi Siergiej Kolesnikow.
Rosyjskiego przedsiębiorcę szczególnie boli to, że został pozbawiony prawa do obrony. Tymczasowy zarządca przymusowy właśnie wypowiedział pełnomocnictwo polskim i austriackim prawnikom, których spółki z grupy Boerner wynajęły, by... zakwestionowali jego powołanie.
- Zewnętrzny administrator nie miał żadnych uprawnień do odwołania pełnomocnictw, ponieważ decyzja o jego powołaniu jasno określała zakres jego działań - a mianowicie sprzedaż aktywów spółki – podkreśla Siergiej Kolesnikow.
Jego zdaniem to działanie, którego nie da się w żaden sposób pogodzić z zasadą praworządności.
Tymczasowym zarządca przymusowy jest Paweł Piotrowski, z którym nie udało nam się skontaktować. To menedżer, który był ostatnio związany z giełdową grupą Compremum (wcześniej znaną jako Pozbud), producencie stolarki otworowej i wykonawcy robót budowlanych. Najpierw zasiadał radzie w nadzorczej, potem był prezesem, następnie trafił do nadzoru spółki zależnej Faradise.
Zapytaliśmy MRiT, dlaczego Paweł Piotrowski został tymczasowym zarządcą przymusowym Boerner Insulation (wcześniej takie funkcje powierzano prawnikom).
Dowiedzieliśmy się, że Paweł Piotrowski spełnia ustawowe wymogi.
„Doświadczenie pana Pawła Piotrowskiego w branży, w której działa Boerner Insulation, należy przy tym ocenić jednoznacznie pozytywnie” – podsumowuje Wydział Prasowy MRiT.
Ustawowe zadaniem tymczasowego zarządcy przymusowego jest utrzymanie miejsc pracy w przedsiębiorstwie oraz znalezienie dla niego nowego właściciela. Pierwszą wpisaną na listę sankcyjną firmą, w której pojawił się taki zarządca był Novatek. Przedsiębiorstwo, które zajmuje się sprzedażą gazu płynnego (LGP) i skroplonego gazu ziemnego (LNG) trafiło na czarną listę MSWiA 25 kwietnia 2022 r. Tymczasowego zarządcę przymusowego w osobie Karola Macieja Szymańskiego z kancelarii RKKW - Kwaśnicki, Wróbel & Partnerzy firma otrzymała w październiku 2022 r. Po upływie pół roku, 28 marca 2023 r. Waldemar Buda, minister rozwoju i technologii przedłużył jego mandat o kolejne sześć miesięcy.
Również wiosną zeszłego roku na listę sankcyjną trafił rosyjski koncern chemiczny Acron (posiadacz 19,82 proc. akcji Grupy Azoty) i jego właściciel Wiaczesław Kantor. Decyzję o wyznaczeniu tymczasowego zarządcy przymusowego trzech spółek zależnych, przez które Acron jest właścicielem papierów Grupy Azoty minister Waldemar Buda podjął dopiero 15 miesięcy później, 11 lipca 2023 r. Tę funkcję objął mec. Radosław Kwaśnicki z kancelarii RKKW - Kwaśnicki, Wróbel & Partnerzy. W odpowiedzi Acron oskarżył polskie ministerstwo o „rabunek” i zapowiedział, że wytoczy mu kilka procesów.
Bez wątpienia problemem tzw. ustawy sankcyjnej jest to, że kryteria wpisania osoby fizycznej lub prawnej na listę są zdefiniowane nieostro. O tym, że ktoś znajdzie się w tym spisie, może zdecydować nawet przypadkowe czy krótkotrwałe powiązanie członka rodziny, byłego wspólnika lub kontrahenta. Kolejna kwestia, która budzi wiele wątpliwości, to niejawność dokumentów będących podstawą do wpisania firmy lub osoby na listę sankcyjną czy samego uzasadnienia decyzji. Można mieć także zastrzeżenia do natychmiastowości wykonania decyzji, co w praktyce oznacza często konieczność zaprzestania z dnia na dzień jakiekolwiek działalności gospodarczej. Nieskuteczny jest także tryb odwoławczy: minister na odpowiedź ma 30 dni, a tym czasie sytuacja prawna przedsiębiorcy się nie zmienia. Dopiero potem sprawa trafia do sądu administracyjnego, który jednak ani nie przesłuchuje świadków, ani - co do zasady - nie daje stronie możliwości przedstawienia dowodów, tylko sprawdza legalność ministerialnej decyzji. Tryb odwołania jest zatem bardzo nieefektywny i długotrwały, a funkcjonowanie w praktyce ustawy trudne do zweryfikowania - nie tylko przez opinię publiczną, ale także przez samych zainteresowanych czy ich pełnomocników. Nic więc dziwnego, że przedsiębiorcy podnoszą sprzeczność przepisów ustawy nawet z Konstytucją RP.

