Rosjanie zakręcili kurki z gazem

Anna Bytniewska
opublikowano: 08-01-2009, 00:00

Mamy za sobą kolejny odcinek wojny gazowej. Tym razem z pierwszymi polskimi konsekwencjami.

Mamy za sobą kolejny odcinek wojny gazowej. Tym razem z pierwszymi polskimi konsekwencjami.

Wtorkowe ograniczenia w dostawach gazu z Rosji przez Ukrainę do Europy były tylko preludium. Wczoraj Gazprom ostatecznie zakręcił kurki. Wczesnym popołudniem tranzytowe gazociągi przestały tłoczyć błękitne paliwo. Premier Putin zapowiedział, że Rosjanie wznowią dostawy "tylko po wypracowaniu mechanizmów kontroli z udziałem obserwatorów międzynarodowych". Dziś zaczną się rozmowy w Brukseli, w których wezmą udział zwaśnione strony oraz Komisja Europejska.

Puste rury

Oby przyniosły przełom, bo brak gazu zanotowano na przejściu zdawczo-odbiorczym w Drozdowiczach. Tą ścieżką przesyłano rocznie 2,3 mld msześc. gazu, zakontraktowanego w RosUkrEnergo, spółce zależnej Gazpromu. To tylko — i aż — 16 proc. naszego zużycia. W tej sytuacji Gazprom, by zatrzeć złe wrażenie, jakie na wszystkich robi konflikt, zwiększył dostawy błękitnego paliwa do Polski przez Wysokoje na granicy polsko-białoruskiej. Mimo to PGNiG musiało ograniczyć dostawy surowca do największych odbiorców przemysłowych. Obo- strzenia w dostawach objęły puławskie Azoty (o 12,5 proc.) i Orlen. Gazowa spółka poinformowała, że nie przewiduje dalszych ograniczeń w dostawach dla przemysłu, ale uprzedziła Puławy (6 proc. krajowego zużycia), że ograniczenia mogą potrwać do 31 stycznia. Firmy nie mogą żądać odszkodowań za ewentualne straty.

— Nie następują one z winy PGNiG, ale z przyczyn niezależnych — mówi Grzegorz Kuli, rzecznik ZA Puławy.

Kupą, mości panowie

Pod koniec stycznia odbędą się rozmowy PGNiG z Gazpromem na temat dostaw. Jaką lekcję z rosyjsko-ukraińskiego konfliktu powinna wyciągnąć polska spółka?

— PGNiG powinno porozumieć się z Gazpromem w celu zwiększenia w przyszłości dostaw gazu do Polski przez Jamał. Dla Rosjan jednak jesteśmy małym odbiorcą. Pozycję negocjacyjną PGNiG wzmocniłoby, gdyby w regionie powstała grupa zakupowa — podkreśla Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych.

Jego zdaniem, PGNiG byłoby wówczas mniej narażone na kaprysy Gazpromu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane