Eksport pszenicy z Rosji w lipcu i sierpniu, czyli pierwszych dwóch miesiącach nowego sezonu, spadł o 22 proc. do 6,3 mln ton w ujęciu rocznym. Choć produkty rolne nie zostały objęte sankcjami, bankierzy i ubezpieczyciele ostrożnie podchodzą do robienia interesów z Rosją, a armatorzy niechętnie wysyłają statki do strefy wojny.
- Mamy do czynienia z ryzykiem reputacji lub nieformalnymi sankcjami – powiedział Dmitrij Ryłko, dyrektor generalny instytutu IKAR z Moskwy. – Powodują problemy ze znalezieniem statków, a niektóre banki nie chcą udzielać akredytyw dla pszenicy pochodzącej z Rosji – dodał.
Dodatkowym czynnikiem jest to, że rosyjscy rolnicy nie chcą sprzedawać pszenicy w sytuacji mocnego rubla i wysokiego podatku eksportowego.
IKAR prognozuje, że we wrześniu eksport rosyjskiej pszenicy wzrośnie do 4 mln ton. Zwraca uwagę, że wciąż będzie to o 700 tys. ton mniej niż rok wcześniej.
