Rosną agencje pracy... robotów

DBR77 wynajmuje roboty fabrykom, Antal już od roku wypożycza roboty biurowe. Polscy klienci wciąż trochę się boją, ale ich opór maleje wraz z liczbą dostępnych rąk do pracy.

Półtora roku temu spółka DBR77 uruchomiła „agencję pracy robotów”. Jej menedżerowie, wśród nich Piotr Wiśniewski, sięgnęli po swoje doświadczenia z firm przemysłowych, m.in. chemicznego Boryszewa i motoryzacyjnego Maflowa.

— Wiemy, czego polskim firmom potrzeba, by produkcja była bardziej efektywna. Potrzeba robotów — podkreśla Piotr Wiśniewski, prezes DBR77.

A robotów jest w Polsce mało. DBR77 wylicza, że średnia gęstość robotyzacji w Europie wynosi 106 robotów przemysłowych na 10 tys. pracowników przemysłu (według danych za 2017 r.). Polska, z wartością wskaźnika na poziomie 36, od lat tkwi w dolnejczęści rankingu. Wyższą gęstością robotyzacji od Polski odznaczają się nie tylko kraje należące do czołówki np. Niemcy (322), ale także o podobnym poziomie rozwoju, jak Węgry (78), Czechy (119) i Słowacja (151).

Sposób na wakaty

— Wszyscy o robotach mówią, niewielu je ma. Połowa pracujących w Polsce robotów przemysłowych stoi w zakładach automotive, często należących do koncernów zagranicznych, bardzo zautomatyzowanych — zauważa Piotr Wiśniewski.

Dla mniejszych polskich firm roboty to wciąż nieosiągalny luksus.

— Przeciętny koszt jednego stanowiska to ok. pół miliona złotych, przy czym koszt samego robota to ledwie połowa tej kwoty. Robota można w zasadzie kupić z półki, ale zaprogramowanie go, ustawienie w funkcjonalnym miejscu i ogrodzenie kosztuje często drugie tyle. Polskich przedsiębiorców na takie wydatki często nie stać — uważa Piotr Wiśniewski.

Jest drogo, ale sytuacja na polskim rynku pracy zachęca do wydatków na automatyzację. Brakuje 600-800 tys. par rąk do pracy. pensje rosną, a pracownicy nie chcą wykonywać monotonnych czynności.

— W tym roku pojawiła się u polskich przemysłowców po raz pierwszy poważna ekonomiczna motywacja do inwestowania w roboty. W zakładzie pracującym na trzy zmiany wymiana pracownika ma szansę być opłacalna — zauważa Piotr Wiśniewski.

Pensja dla robota

Stąd pomysł stworzenia agencji pracy robotów, świadczącej też zaawansowane usługi doradcze. Konsultanci DBR77 najpierw analizują model produkcji klienta, a potem wskazują stanowisko, które można i warto zrobotyzować.

— Robot opłaca się najczęściej nie tam, gdzie praca jest dla człowieka za trudna, ale tam, gdzie jest monotonna i powtarzalna — podkreśla Piotr Wiśniewski.

Kontrakt na wynajem takiego robota obliczony jest zwykle na cztery lata, ale tylko w pierwszym roku wypowiedzieć go nie można. Klient płaci niezmienną w okresie umowy stawkę miesięczną, wynoszącą ok. 90 proc. wynagrodzenia pracowników, których robot zastąpił. Dodatkowych kosztów nie ponosi.

— Mamy strategiczne partnerstwo z japońską firmą Fanuc. produkującą roboty. Ubiegamy się też o finansowanie z programów europejskich. W planie jest też wyjście z agencją pracy robotów za granicę. Realizujemy już pierwsze projekty oraz rozmawiamy z wieloma potencjalnymi klientami — informuje Piotr Wiśniewski.

Aplikacja za księgowego

Koncepcja agencji pracy robotów nie jest nowa — rok temu z takim pomysłem wyszła firma rekrutacyjna Antal. Jej roboty mają jednak pracować w biurze, a nie w fabryce.

— Nasze roboty to tak naprawdę innowacyjne oprogramowanie, które przejmuje monotonne i powtarzalne zadania wykonywane dotychczas przez ludzi. Przykładowo, mamy w ofercie robota — aplikację do zadań księgowych, a sami w firmie korzystamy z aplikacji rekrutacyjnej, która wspomaga rekruterów w wyszukiwaniu kandydatów w internecie — tłumaczy Iwo Paliszewski, menedżer w Antalu.

Podkreśla, że Antal, który jest prekursorem tego typu rozwiązań, nadal obserwuje wśród pracodawców strach przed takimi innowacjami.

— Zdarza się, że potencjalny klient jest w fazie testowania aplikacji, ale ostatecznie zatrudnia człowieka. Nasi partnerzy otwarcie przyznają, że brakuje im jeszcze wystarczającej wiedzy na ten temat. Widzę jednak, że to się stopniowozmienia, jeśli przyjrzymy się np. programom wielu konferencji branżowych, w których zwykle obecny jest temat robotyzacji — zaznacza Iwo Paliszewski.

Na własną rękę

Piotr Mikrut, prezes firmy Śnieżka produkującej farby i lakiery, jest entuzjastą robotyzacji, ale do wynajmowania takich urządzeń podchodzi raczej z dystansem.

— Koncepcja może być interesująca, ale my potrzebujemy rozwiązań bardzo spersonalizowanych — uważa Piotr Mikrut.

Jego firma chętnie inwestuje w roboty. Ma już cztery, w drodze są kolejne dwa. Śnieżka decyduje się na nie, jeśli inwestycja ma szansę zwrócić się w pięć lat, choć często okazuje się, że są to tylko trzy lata.

— Robotyzujemy m.in. układanie farb na paletach. To trudne stanowisko, wiążące się z obciążeniem fizycznym pracownika — wyjaśnia Piotr Mikrut.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu