Rosną kolejki do ładowarek

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2022-06-12 20:00

W maju 2022 r. przybyło w Polsce blisko 9,9 tys. samochodów z wtyczką. To aż o 45 proc. więcej niż rok temu. Rośnie również sieć ładowarek, niestety sporo wolniej

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • ile ładowarek przypada obecnie w Polsce na jedno auto elektryczne
  • jak szybko rozwija się park samochodów na prąd oraz sieć ładowania
  • ile czeka się na badanie i odbiór nowo wybudowanej stacji przez Urząd Dozoru Technicznego
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Pod koniec maja 2022 r. po polskich drogach jeździło niespełna 46,7 tys. elektrycznych samochodów osobowych. W pełni elektryczne auta (BEV) odpowiadały za 48 proc. tej floty, a pozostałą część stanowiły hybrydy typu plug-in (PHEV). Polski park elektrycznych pojazdów uzupełnia niespełna 2 tys. ciężarówek i dostawczaków na prąd oraz niewiele ponad 750 autobusów oraz ponad 13,8 tys. elektrycznych jednośladów. Uzupełnieniem polskiego ekoparku są osobowe i dostawcze samochody z klasycznym układem hybrydowym (HEV). Obecnie jest ich już ponad 393,2 tys.

Równolegle rozwija się infrastruktura ładowania. Pod koniec maja 2022 r. w Polsce działało 2190 ogólnodostępnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych (4253 punkty). 29 proc. z nich stanowiły szybkie stacje ładowania prądem stałym. Reszta to wolne ładowarki prądu przemiennego o mocy mniejszej lub równej 22 kW. W maju uruchomiono 24 nowe, ogólnodostępne stacje ładowania (36 punktów).

- Przegłosowany przez Parlament Europejski zakaz rejestracji nowych samochodów spalinowych to kolejny czynnik, który przyspieszy nieuchronną transformację sektora transportu w Polsce. Obecnie nasz kraj nie jest jednak na nią gotowy pod względem infrastrukturalnym. W ciągu ostatnich dwóch lat liczba osobowych aut elektrycznych przypadających na jedną stację ładowania wzrosła ponad dwukrotnie [z 10 do 21 - przyp. red.]. Rozbudowa sieci ładowarek do poziomu umożliwiającego elektryfikację floty samochodowej na skalę masową jest projektem długoterminowym, dlatego administracja publiczna powinna wdrożyć niezbędne zmiany już teraz. W pierwszej kolejności konieczne jest skrócenie procedur przyłączeniowych oraz rozwój niezbędnych sieci dystrybucyjnych - mówi Maciej Mazur, dyrektor zarządzający Polskim Stowarzyszeniem Paliw Alternatywnych.

Procedura instalacji stacji ładowania jest długa. Na samo przyłącze można czekać nawet dwa lata. Dodatkowo, jeśli nie jest to prywatna stacja przydomowa do wyłącznego użytku przez właściciela, wymagany jest odbiór inwestycji przez Urzędu Dozoru Technicznego (UDT). Na szczęście ta procedura nie jest czasochłonna. Zgodnie z rozporządzeniem, UDT ma 30 dni na przeprowadzenie badania odbioru stacji ładowania.

– Dzięki temu, że optymalizujemy nasze procesy wewnętrzne, okres ten w 2021 r. wynosił średnio 10 dni - zapewnia Marta Stawierej-Radłowska z UDT

Dodaje, że urząd przeprowadził od 2019 r. 2,8 tys. badań, a tylko w samym 2021 r. ponad 1,2 tys.

Szybszy rozwój sieci ładowarek jest konieczny. Tym bardziej, że w Krajowym Planie Odbudowy, oprócz zapisów dotyczących szybkiego przejścia m.in. na napędy zeroemisyjne, pojawiły się zapisy o wprowadzeniu w najbliższych latach opłaty rejestracyjnej od samochodów spalinowych i od 2026 r. – nowego systemu podatkowego.

- Będzie to bardzo ważna i trudna dyskusja, bo dotychczas kilkakrotna próba wprowadzenia w Polsce tzw. podatku ekologicznego nie powiodła się. A trzeba podkreślić, że dobrze skonstruowany i akceptowalny społecznie nowy system podatkowy z całą pewnością będzie wspierał wymianę floty na pojazdy niskoemisyjne, co przyczyni się do obniżenia szkodliwych emisji i będzie bardzo korzystne dla środowiska – mówi Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.