Komisja Europejska uwzględniła uwagi Polski. Rosną nadzieje naszych rybaków.
Tym razem z Brukseli płyną dobre informacje. Podczas posiedzenia ministrów państw UE, odpowiedzialnych za rybołówstwo, kilku zgłosiło zastrzeżenia do podziału kwot na Bałtyku zaproponowanych przez Komisję Europejską (KE). Przeciw nowym, niekorzystnym dla naszych rybaków, rozwiązaniom opowiedziała się m.in. Polska, Litwa, Łotwa i Estonia. KE zdecydowała się wstrzymać decyzje dotyczące zasad podziału na 2005 r. i do końca listopada opracować nowy projekt. Ma on być poddany pod dyskusję na początku grudnia i zaakceptowany na kolejnym posiedzeniu rady 13-15 grudnia.
Zdaniem Lecha Kempczyńskiego, zastępcy dyrektora departamentu rybołówstwa w resorcie rolnictwa, decyzja KE budzi pewne nadzieje na bardziej sprawiedliwe rozwiązanie, ale w tego typu przypadkach trzeba zachować ostrożność.
— Mamy nadzieję, że Bruksela opracuje nowe metody szacowania zasobów, uwzględniające obecne realia i bez dużej redukcji kwot —mówi Marek Gzel, sekretarz Stowarzyszenia Armatorów Rybackich.
Planując ograniczenie kwot połowowych KE chciała podzielić Bałtyk na dwie części: wschodnią i zachodnią oraz przydzielić prawa do połowu odwołując się do bazy historycznej z lat 1991-2001, czyli przed rozszerzeniem. Wschodnia część miała być objęta bardziej restrykcyjnymi limitami połowów, głównie dorszy. Bardziej liberalnie potraktowano zachodnią część — tyle tylko, że polscy rybacy mają w niej niewielki, liczący około 1,8-proc. udział. Takie rozwiązanie kosztowałoby ich minimum 50 mln zł strat rocznie.