Rośnie liczba przyjazdów turystycznych Rosjan do Polski. W ubiegłym roku do Polski przyjechało ok. 700 tys. rosyjskich turystów, to o blisko 10 proc. więcej niż rok wcześniej - poinformował na środowej konferencji prasowej szef polskiego przedstawicielstwa Polskiej Organizacji Turystycznej (POT) w Moskwie Andrzej Sierakowski.
Jak powiedział na konferencji poświęconej drugiej edycji Polsko-Rosyjskiego Forum Turystycznego prezes POT Andrzej Kozłowski, są pierwsze wymierne efekty utworzenia w Moskwie 2,5 roku temu Ośrodka Zagranicznego POT. Polska przespała kilka lat obecności na rosyjskim rynku turystycznym, ale teraz zaczyna to nadrabiać. Mimo ogólnego spadku przyjazdów z Rosji do Polski, ze względu na utrudnienia wizowe, zmienia się profil tych przyjazdów - spada liczba przyjazdów handlowych na korzyść turystycznych - podkreślił Kozłowski.
Andrzej Sierakowski poinformował, że w ubiegłym roku Polskę odwiedzali głównie turyści z rejonu Moskwy i Kaliningradu, którzy chętnie przyjeżdżali do miast nad polskim morzem. Polskimi górami zainteresowali zaś byli średniozamożni narciarze z Rosji, których nie stać na wyjazdy do Szwajcarii, a wśród których coraz bardziej popularne jest polskie Zakopane. "Polskie góry są w tym zakresie silną konkurencją dla Słowacji" - powiedział Sierakowski.
Prezydent RATY (organizacji rosyjskich biur podróży - PAP) Siergiej Szpilko uważa, że do niedawna Polska była jedynie "białą plamą" na rosyjskiej mapie turystycznej. "Polska ogrywała dla rosyjskich turystów zasadniczą rolę jedynie w trzech aspektach: w zakresie tranzytowych przejazdów wycieczek autokarowych na zachód Europy, w zakresie wycieczek z Kaliningradu do Gdańska oraz wyjazdów narciarskich w polskie góry" - wyjaśnił Szpilko.
Dodał, że dzięki staraniom strony polskiej, w ubiegłym roku doszło do przełomu w świadomości przedstawicieli rosyjskiej branży turystycznej w odniesieniu do polskiej oferty. "Wśród problemów, które wciąż blokują rozwój turystyki ze Wschodem, prócz barier wizowych, są problemy transportowe" - powiedział Szpilko. "Chodzi tu np. o zawieszenie kursowania pociągu Polonez relacji Warszawa-Moskwa (planowane na grudzień - PAP)" - powiedział prezydent RATY.
Prezes Polskiej Izby Turystyki Jan Korsak uważa, że Polskie Koleje Państwowe nie wydają się być zainteresowane przyjazdami rosyjskich turystów do Polski. Jego zdaniem, także bardzo szczupła i droga oferta w zakresie połączeń lotniczych Warszawa-Moskwa blokuje rozwój turystyki pomiędzy Polską a Rosją.
"Jeżeli bilet do Warszawy kosztuje ok. 400 USD, czyli jest wydatkiem porównywalnym z biletem do Nowego Jorku, nie ma się co dziwić, że polski pakiet usług turystycznych, o którego kosztach decydują w dużej mierze koszty transportu, jest dla Rosjan niekonkurencyjny" - wyjaśnił Korsak.
Druga edycja Polsko-Rosyjskiego Forum Turystycznego odbywa się w Nałęczowie w dniach 2-6 listopada. Bierze w niej udział blisko 100 przedstawicieli rosyjskich biur podróży. Ubiegłoroczne forum odbyło się w Krakowie.
W ramach tegorocznego forum strona polska chce zaprezentować m.in. ofertę uzdrowisk, a także - w związku z tegoroczną lokalizacją forum - ofertę turystyczną Lubelszczyzny. Obecny na konferencji prezes uzdrowiska Nałęczów Wojciech Gucma powiedział, że polskie uzdrowiska, takie jak te w Kołobrzegu, Polanicy, Świnoujściu, Krynicy, Nałęczowie i Ustroniu spełniają dziś standardy europejskie w zakresie odnowy biologicznej.
Jak poinformował, wśród zagranicznych gości Nałęczowa jest jeszcze niewielu Rosjan, ale za to coraz więcej kuracjuszy z Ukrainy, Kanady i USA. Wzrasta też ilość kuracjuszy prywatnych. "Jeszcze kilka lat temu 80 proc. kosztów pobytów w uzdrowisku finansował Narodowy Fundusz Zdrowia, dziś ok. 70 proc. kosztów kuracji pokrywanych jest przez indywidualnych gości" - dodał Gucma.