W przypadku dużych zakładów przemysłowych konsumpcja energii może pochłaniać nawet 70 proc. kosztów stałych – alarmuje firma Frizo w raporcie „Efektywność energetyczna zakładów przemysłowych”. Frizo specjalizuje się w projektowaniu i wykonawstwie instalacji chłodniczych, które – jeśli są przestarzałe – są energożerne. W Polsce starych instalacji jest wiele, co w połączeniu ze skokiem rachunków za prąd oznacza popyt na nowe rozwiązania i inwestycje.

Nadchodzi ślad węglowy
- Frizo współpracuje ściśle z branżą spożywczą, która jest biznesem odpornym na wydarzenia takie jak np. wojna – mówi Jarosław Pokorski, współzałożyciel Frizo.
Biznesmen zauważa, że w trudnych czasach ludzie rzucają się do robienia zapasów, a pojawienie się w Polsce 2 mln uchodźców z Ukrainy to dodatkowe zapotrzebowanie na żywność. Jednocześnie firmy mają pieniądze na inwestycje.
- Klienci dziś albo całkowicie wymieniają stare instalacje na nowe, albo je modernizują, albo rozbudowują zakłady i stawiają nowe – wylicza Sławomir Kubiczek, drugi ze współzałożycieli Frizo.
Mocy nabierze też wkrótce, zdaniem menedżerów, dodatkowy czynnik – chęć zmniejszenia śladu węglowego produktów.
- Na razie klienci rzadko o tym wspominają, ale polityka unijna nadaje temu coraz większe znaczenie – zauważa Jarosław Pokorski.
Inni dostali już zastrzyk
Inflacja ma silny wpływ na koszty nowych instalacji chłodniczych. Sławomir Kubiczek podaje przykład klienta, który w trakcie negocjacji doświadczył wzrostu kosztów o 20 proc.
- Znaczenie ma też to, że inne europejskie kraje dostały już unijne pieniądze na odbudowę gospodarek po pandemii, a Polska nie dostała. Inne kraje zaczęły już te pieniądze wydawać, inwestować, co przekłada się na wzrost cen u naszych dostawców. To dla Polski naprawdę trudny moment – uważa Sławomir Kubiczek.