Rośnie prestiż jakości

Wojciech Surmacz
opublikowano: 2000-10-10 00:00

Rośnie prestiż jakości

Pełnomocnicy do spraw ISO już nie są postrzegani jako biurokraci

Do niedawna pracownicy, pełniący funkcję pełnomocników ds. jakości w polskich przedsiębiorstwach postrzegani byli jako biurokraci. Ale jak podkreślają przedstawiciele jednostek certyfikujących, coraz częściej ich rola jest oceniana pozytywnie.

Praca większości osób odpowiedzialnych za system zarządzania jakością (SZJ) wymaga dużego zaangażowania.

— Szczególnie w trakcie wdrażania systemu ludzie ci przesiadują w firmie od rana do nocy i mogę wszystkich zapewnić, że nie próżnują — mówi Krystyna Stephens, dyrektor regionalny British Standard Institution Warszawa (BSI).

Jej zdaniem, przede wszystkim ten aspekt decyduje o bardzo dobrej pozycji pełnomocników w strukturach organizacyjnych polskich firm. Nie mogą oni narzekać na brak prestiżu, choćby ze względu na bardzo dużą odpowiedzialność, jaką są obarczeni. Jednak z tym prestiżem bywa ponoć różnie.

Na bocznym torze

To, w jaki sposób pełnomocnik zarządu ds. jakości jest traktowany w firmie, zależy przede wszystkim od niego samego. Według Szymona Kamińskiego, dyrektora ds. certyfikacji Det Norske Veritas (DNV), jeżeli pełnomocnik wprowadza w firmie nowe rozwiązania (np. systemy informatyczne wspomagające zarządzanie) i przez to wpływa bezpośrednio na poprawę jakości biznesu, to jest uznawany za osobę bardzo cenną. Jeżeli jednak zamyka się w sztywnym systemie i koncentruje się wyłącznie na kwestiach proceduralnych, to znajduje się w organizacji na bocznym torze.

Nowa generacja

W naszym kraju powoli kształtuje się nowa generacja jakościowych pełnomocników. Coraz częściej do głosu dochodzą ludzie młodzi, którzy mają zupełnie inny stosunek do zarządzania jakością.

— Dbają oni przede wszystkim o poprawę wyników firmy, stosują ISO jako jedno z wielu narzędzi biznesowych, podnoszących efektywność funkcjonowania przedsiębiorstwa. Te działania sprawiają, że są oni postrzegani przez swoich szefów jako bardzo cenni pracownicy — tłumaczy Szymon Kamiński.