Rośniemy wolniej, choć nadal szybko

Adrian Boczkowski
opublikowano: 20-08-2008, 00:00

Polska gospodarka przechodzi z szóstego biegu na piąty

Wyniki giełdowych spółek, które są barometrem dla całej gospodarki, były w pierwszym kwartale ogólnie lepsze niż przed rokiem. W drugim kwartale nie było tak dobrze. Spowolnienie, jakie widać, uderza w marże wielu firm. Przychody często jeszcze rosną, ale zyski niestety już się kurczą.

Sytuacja polskiej gospodarki jest dobra. Wprawdzie PKB chyba nie wzrósł tak mocno jak jeszcze w maju zakładało Ministerstwo Finansów (6 proc. rok do roku), ale z pewnością zwiększył się w ujęciu rocznym o ponad 5 proc. W poprzednich kwartałach było to ponad 6 proc. Nasza gospodarka rozwija się jednak i tak dwa, trzy razy szybciej, niż gospodarka strefy euro czy USA. Wciąż mamy więc silne fundamenty. Nie ma jednak róży bez kolców. Ocierające się już o recesję niektóre gospodarki UE (np. włoska) mogą pociągnąć za sobą i naszą. Powód? Polski eksport, który odpowiada za około 40 proc. naszego PKB, nastawiony jest na kraje Unii. Zdławiony popyt ze Wspólnoty zaszkodzi naszym przedsiębiorstwom bardziej, niż spadająca rentowność zagranicznych kontraktów.

Spowolnienie w drugim kwartale obrazuje spadek dynamiki produkcji przemysłowej. Przyzwyczailiśmy się, że produkcja rosła w dwucyfrowym tempie. O ile ta sztuka udała się w kwietniu (wzrost rok do roku o 14,9 proc.), o tyle w czerwcu już nie (7,2 proc.). Przyczyniły się do tego hamujące inwestycje. To oznacza, że firmy nie widzą potrzeby zwiększania mocy.

Nastroje konsumentów i biznesu w wielu krajach najgorsze od kilkudziesięciu lat. Wskaźniki opracowywane przez GUS dla rynku polskiego również nie napawają optymizmem. W drugim kwartale optymizm w największym stopniu uleciał przy tym z małych i średnich firm produkcyjnych.

W minionym kwartale dobrze miało się jednak budownictwo, napędzane siłą rozpędu. Dla tej branży wskaźniki nastrojów i koniunktury również utrzymują się na wysokim poziomie. Produkcja budowlano-montażowa wzrosła bowiem o jedną piątą, a liczba mieszkań oddanych do użytku, które były budowane z myślą o wynajęciu lub sprzedaży, prawie się podwoiła. Firmy budowlane i producenci materiałów budowlano-wykończeniowych oraz handlowcy z tej branży nie powinni więc narzekać na brak popytu.

Popyt wewnętrzny, który w dużym stopniu odpowiada za wzrost PKB, nadal jest bardzo silny. Polacy wciąż kupują na potęgę, co cieszy handlowców. Obroty przedsiębiorstw z tej branży rosną bardzo szybko, mimo kłopotów producentów. Sprzedaż detaliczną napędza silny wzrost wynagrodzeń oraz malejące bezrobocie. W II kwartale przeciętna płaca w sektorze przedsiębiorstw była o blisko 12 proc. wyższa niż przed rokiem, a zatrudnienie skoczyło o ponad 5 proc. Z jednej strony to dobrze, ale z drugiej presja płacowa pracowników poważnie obciąża wyniki polskich spółek.

Sprzedaż detaliczną napędza również silna polska waluta, dzięki której towary z zagranicy stają się tańsze, wypierając przy tym nasze produkty. Drogi złoty spędza przy tym eksporterom sen z powiek. Już kilka miesięcy temu mówili, że działają na skraju opłacalności. Choć w sierpniu złoty, szczęśliwie dla nich, nieco osłabł, to w drugim kwartale trzymał się bardzo mocno. Zyskał przy tym wobec euro i dolara blisko 5 proc. Choć średniomiesięczne kursy okazały się dla eksporterów łaskawsze, to i tak zjadły część spodziewanych zysków. Eksport jednak nie spowalnia, co świadczy o tym, że producenci pracują nad zwiększeniem swojej efektywności. Na zmianę trendu aprecjacji złotego w dłuższym terminie nie ma co liczyć.

Wzrost cen energii czy niektórych surowców dał się we znaki wielu firmom, na przykład producentom tworzyw sztucznych. Swoje zrobił również wzrastający koszt pieniądza (stopa referencyjna NBP skoczyła o 25 pkt bazowych, do 6 proc.). Rosnącymi kosztami nie muszą przejmować się jedynie te przedsiębiorstwa, które korzystają z hossy na swoje produkty, jak np. spółki nawozowe z GPW — Police i Puławy (Azoty Tarnów w dużo mniejszym stopniu). Ich zyski w drugim kwartale wzrosły rok do roku w trzycyfrowym tempie. Bazujący na miedzi KGHM stał się ofiarą załamania silnych wzrostów notowań czerwonego metalu. Choć nastąpiło to już po zakończeniu drugiego kwartału, to duże koszty działalności kombinatu powodują trzykrotnie mocniejsze obniżenie wyniku. Wprawdzie ten za okres kwiecień-czerwiec był dobry, nie pomoże zbytnio kursowi. Giełda wycenia przyszłość, a odpływ kapitału z rynków surowcowych nie skończy się szybko. Tak samo jak umorzenia jednostek funduszy inwestycyjnych. Banki zarabiając mniej na prowadzeniu TFI, z nawiązką zyskały na powrocie mody na lokaty.

Dzięki bardzo dużej chęci Po-

laków do składania depozytów,

instytucje mogły pozwolić

sobie na zwiększenie marż.

Giełda i waluty to dwa światy

Marek Rogalski

główny analityk FIT DM

Firmy eksportujące dużo w dolarach w II kwartale bardzo cierpiały. Ostatnie dni dynamicznej korekty, która osłabiła złotego, spowodowały silne odbicie kursów takich firm, jak Cersanit, Barlinek czy Krosno. Jednak ostatnie osiem miesięcy dobitnie pokazało, że korelacja zachowania się naszej waluty i indeksów GPW nie jest duża. Gdy złoty umacniał się, kursy nurkowały. Giełda i waluty to więc dwa różne światy.

Stabilne i powolne umacnianie się waluty nie wpływa zbyt negatywnie na rentowność. Na przełomie czerwca i lipca euro staniało wobec złotego aż o 15 gr. Wątpię, by komuś udało się ochronić przed takim skokiem kursu —opcjami czy forwardami. Widać także spowolnienie w strefie euro, które w kolejnych kwartałach będzie przybierało na sile. Firmy będą więc musiały ciąć marże (ale nie ma już za bardzo jak) lub szukać innych rynków zbytu (ale gdzie?). To jest zatem największy problem dla polskiej gospodarki.

Jest gorzej, ale nie beznadziejnie

Adam Antoniak

ekonomista Banku BPH

Choć spowolnienie w Polsce jest widoczne, to jednak rozwijamy się wciąż bardzo szybko. Prognozujemy, że w II kwartale PKB wzrósł o 5,5 proc. A przecież na przykład Włochy są praktycznie w recesji i duże spowolnienie ogarnia większość gospodarek. Warto przywołać tu kraje nadbałtyckie, które rozwijały się szybciej niż Polska, ale teraz dużo mocniej hamują. W tym kwartale największym czynnikiem ryzyka jest aktywność gospodarcza w krajach docelowych polskich produktów, czyli w dużej części w Unii Europejskiej. Widać tu jednak trend spadkowy, podobnie jak na naszym rynku wewnętrznym. Wciąż rozwijamy się szybko, ale jednak coraz wolniej.

Tak będzie też w następnych kwartałach. Przewiduję dalszy dwucyfrowy wzrost płac do końca roku wraz z narastającą presją płacową w sferze budżetowej oraz przynaj- mniej jedną podwyżkę stóp procentowych o 25 pkt bazowych.

Adrian Boczkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu