Rosyjski trzecim językiem sojuszu

opublikowano: 04-12-2019, 22:00

Rada Północnoatlantycka, czyli najwyższa władza Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO), zbiera się znacznie rzadziej od Rady Europejskiej.

Organ unijny obraduje co najmniej raz na kwartał, sojuszniczy zaś co dwa lata, chociaż ostatnio nieco częściej. Częste szczyty unijne rozciągają się na nocne godziny i nigdy nie wiadomo, kiedy się skończą. NATO-wskie przygotowywane są miesiącami, ale trwają zawsze tyle czasu, ile zaplanowano — szefowie państw/rządów muszą racje wyrażać w krótkich żołnierskich słowach.

Donald Trump zaprosił prezydentów/premierów państw, wydających na obronność przynajmniej 2 proc. PKB, na prywatny lunch.
Zobacz więcej

Donald Trump zaprosił prezydentów/premierów państw, wydających na obronność przynajmniej 2 proc. PKB, na prywatny lunch. Fot. Krzysztof Sitkowski

Jubileuszowa zbiórka 70-lecia NATO w Londynie i pobliskim Watford miała dwie zróżnicowane części. Królowa Elżbieta II przyjęła prezydentów/premierów na audiencji sentymentalnej, jako że tron obejmowała w 1952 r. tuż po wyprowadzeniu się młodego sojuszu z pionierskiej siedziby w Londynie (wtedy do Paryża, później do Brukseli). Posiedzenie rady miało natomiast odpowiedzieć na bieżące wyzwania. Czy jednak 29 równoprawnych państw może o czymś zdecydować jednomyślnie w… trzy godziny? Raczej wymienić poglądy i zadeklarować żywotność 70-latka, natomiast rysy i pęknięcia zaszpachlować.

Nadrzędnym interesem NATO pozostaje utrzymanie jedności, która opłaci się wszystkim sygnatariuszom. W końcu solidarnościowy art. 5 traktatu waszyngtońskiego został uruchomiony przez 70 lat tylko raz — na wniosek USA w 2001 r. po atakach na World Trade Center i Pentagon, ale terrorystycznych, a nie konkretnego państwa. Dla innych potencjalnych agresorów moc NATO okazuje się wystarczająco odstraszająca.

Współczesnych sporów między sojusznikami oraz problemów jest masa, ale najważniejszy nie zmienia się od 1949 r. Na imię mu ZSRR/Rosja. Im kto ma bliżej, tym bardziej czuje się zagrożony przez atomowe imperium ze Wschodu, natomiast z każdym kilometrem odległości narastają postawy rusofilskie. Najlepszym przykładem jest polityka francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona. Zaskakującą woltę wykonuje także turecki władca Recep Tayyip Erdoğan, który realnie staje się moskiewską wtyczką w sojuszu. Na szczęście w Watford zgodził się na aktualizację planu obrony Polski i państw bałtyckich przed Rosją. Mętna jest także polityka prezydenta Donalda Trumpa — z jednej strony podejmuje decyzje ograniczające imperialne mrzonki Władimira Putina, z drugiej zaś zamierza zaprosić cara na przyszłoroczny szczyt G7.

fa44e31e-90f7-11e9-bc42-526af7764f64
Poza scenariuszem
Newsletter poświęcony globalnym rynkom finansowym. Strategie inwestycyjne, alternatywne scenariusze, makrospojrzenie.
ZAPISZ MNIE
Poza scenariuszem
autor: Marek Wierciszewski
Wysyłany co dwa tygodnie
Marek Wierciszewski
Newsletter poświęcony globalnym rynkom finansowym. Strategie inwestycyjne, alternatywne scenariusze, makrospojrzenie.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

O priorytetowym znaczeniu Rosji dla strategii oraz bieżącej taktyki NATO świadczy charakterystyczny szczegół. Od 70 lat dwoma oficjalnymi, równorzędnymi językami sojuszu są angielski i francuski. Realnie dominuje oczywiście pierwszy, wszak cały świat zna skrót NATO, natomiast OTAN w drugim uważany jest za egzotykę. Od pewnego czasu wszystkie oficjalne wystąpienia na szczytach — tak samo oczywiście było w Watford — tłumaczone są przez służby NATO również na język rosyjski. Bynajmniej nie jest to ukłon np. wobec państw członkowskich z dawnego Układu Warszawskiego czy trzech republik poradzieckich. Trzecia wersja praktycznie bardzo się przydaje licznym rosyjskim uczestnikom forów towarzyszących oficjalnemu szczytowi oraz wysłannikom mediów. Kwatera główna NATO traktuje ją jako dowód przejrzystości i czystych, obronnych intencji — niestety, beneficjenci językowego gestu tak go nie postrzegają…

9/29

Tyle państw NATO wydaje na obronność przynajmniej 2 proc. PKB.

Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO) opublikowała najnowsze dane o wydatkach obronnych. Zwiększyła się liczba członków wypełniających zobowiązanie przeznaczania na wojsko co najmniej 2 proc. PKB. W 2019 r. są to: Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Grecja, Litwa, Łotwa, Estonia, Bułgaria, Rumunia oraz Polska. Nam zaliczono dokładnie 2,00 proc., co daje miejsce dziewiąte. Reszta Grupy Wyszehradzkiej daleko, nieznacznie powyżej 1 proc.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu