Rowland Company zatrudnia tylko kobiety
Gość, który odwiedzi warszawskie biuro agencji public relations The Rowland Company, spostrzeże, że wśród piętnastu zatrudnionych tam osób nie ma mężczyzny. Agata Tyszkiewicz, szefowa firmy, twierdzi, że kobiety w polskich warunkach są bardziej predestynowane do prowadzenia działań PR niż płeć brzydka.
Nie jest to bynajmniej element sieciowej kultury tej firmy. Jak mówi Agata Tyszkiewicz, w międzynarodowej centrali agencji dominują mężczyźni. Jednak jej zdaniem, w polskich warunkach do działań typu public relations bardziej nadają się kobiety. Tak przynajmniej wynika z obserwacji, których dokonała szefowa tej firmy.
— Przede wszystkim to zwykle kobiety mają humanistyczne wykształcenie. Dzięki temu mają większy dar do formułowania i przekazywania swoich myśli. Są też predestynowane do prowadzenia miłych, acz stanowczych rozmów z naszymi klientami. Nie przeczę, że w tych dziedzinach nie ma znakomitych fachowców —mężczyzn. Nam jednak lepiej współpracuje się z kobietami — uważa Agata Tyszkiewicz.
— W naszej firmie przeważają kobiety, ale jest to raczej kwestia przypadku niż świadomego wyboru. Nie ukrywam, że płeć piękna to bardzo dobra kadra, ale czasem nie pozbawiona wad. Kobiety łatwiej poddają się emocjom, a to nie zawsze jest dobre dla firmy — komentuje Jerzy Ciszewski z Ciszewski Public Relations.
W historii The Rowland Company w strukturach polskiego oddziału pracowało dwóch mężczyzn. Jak opowiada Agata Tyszkiewicz, po pewnym czasie otwarcie przyznawali, że trudno im pracować w chwili, kiedy ich bezpośrednim przełożonym jest kobieta. Dodaje, że rozstanie nastąpiło w sympatycznych okolicznościach, a rezygnujący z pracy po męsku nie kryli powodów swojego odejścia.
— Nie boję się też, że przez naszą firmę może przetoczyć się fala macierzyństwa. Wręcz zachęcam do tego moje współpracownice, bo wiem, że trzeba umieć wyważyć życie zawodowe z prywatnym — deklaruje Agata Tyszkiewicz.