Równi i równiejsi w ofercie PGE

Grzegorz Nawacki,Adrian Boczkowski
opublikowano: 2009-10-29 00:00

Preferowanie

Część TFI nie kupi nawet jednej akcji. Za to OFE i zagranica raczej nie poznają smaku redukcji

Preferowanie

jednych inwestorów

kosztem drugich przy

ofercie akcji PGE nie podoba

się polskim instytucjom.

Okazuje się, że indywidualni inwestorzy wcale nie wyszli najgorzej na redukcji akcji w ofercie publicznej akcji PGE. Oni przynajmniej dostaną 3,5 proc. walorów, na które się zapisali. Tymczasem wiele polskich funduszy inwestycyjnych będzie musiało obejść się smakiem. Nawet takich, które były skłonne zaoferować za akcje więcej, niż wynosiła maksymalna cena dla drobnych inwestorów. Preferowane w ofercie były fundusze emerytalne i zagranica.

W ofercie pierwotnej PGE 85 proc. papierów trafi ostatecznie do instytucji finansowych (resztę kupią drobni inwestorzy). Inwestorzy instytucjonalni, którzy do jutra składają wiążące zapisy na akcje energetycznej grupy, konkurują o walory warte blisko 5,1 mld zł. Tymczasem w trakcie budowania księgi popytu instytucje zgłosiły popyt wart 20 mld zł.

Płacz małych

Prawa do akcji przydziela jednak PGE w porozumieniu z menedżerami oferty według własnego uznania. Jak to działa? Duzi gracze zapisują się na akcje PGE jedynie w odpowiedzi na zaproszenie ze strony Unicredit CA IB i Goldman Sachs (menedżerowie oferty). Choć taki schemat jest standardem na rynku kapitałowym, to tym razem budzi duże kontrowersje. Małe fundusze są oburzone i mówią o rażących dysproporcjach w ofercie.

— Nie dostaliśmy ani jednej akcji. Uważam to za skandal — mówi nam Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.

Jego zdaniem, wszyscy zdają sobie sprawę, że w debiucie będzie niemal pewna przebitka. Selekcja w redukcji zapisów oznacza więc, że część podmiotów dostanie okazje do zarobku, a część nie.

— Na sprzedaż idą akcje spółki państwowej, więc wszyscy powinni mieć równe szanse — uważa Sebastian Buczek.

Brak przejrzystości

Funduszom inwestycyjnym najbardziej przeszkadza brak jasnych zasad przyznawania walorów PGE.

— Nie wiadomo, kto i na jakiej zasadzie przydziela akcje. Tak być nie powinno, bo przecież sprzedawana jest spółka państwowa. W takich przypadkach powinno się dbać o jak największą transparentność transakcji i unikać kontrowersji — mówi Zbigniew Jakubowski, wiceprezes Union Investment TFI.

On również jest zdziwiony bardzo wysoką redukcją zapisów swoich funduszy.

— Wygląda na to, że dostaliśmy znikomą część akcji, na które się zapisaliśmy. OFE są uprzywilejowane względem TFI. To, niestety, smutna tradycja. Tłumaczenie tego troską o stabilność akcjonariatu jest nielogiczne. Przecież zwiększono pulę dla inwestorów indywidualnych — dodaje Zbigniew Jakubowski.

— To nie jest prywatna oferta, kierowana do wybranych inwestorów, ale publiczna. Uznaniowość przydziału akcji to rzecz powszechna, ale tak rażąco niesprawiedliwego potraktowania TFI sobie nie przypominam. Nie jest to najlepszy sposób rozpoczęcia obecności na rynku kapitałowym. Rynek powinien być transparentny. Jeśli tak duża instytucja stosuje nieczytelne zasady, to daje zły przykład — mówi Ryszard Trepczyński, wiceprezes Pioneer Pekao Investment Management.

Jaka jest więc strategia PGE w przydzielaniu akcji w transzy dużych inwestorów?

— Nic na ten temat nie mogę powiedzieć. 2 listopada opublikujemy informację o przydziale praw do akcji i do tego czasu nie możemy ujawnić naszej strategii przydziału akcji w transzy inwestorów instytucjonalnych —mówi Jacek Strzałkowski, rzecznik PGE.

Jarosław Niedzielewski, szef departamentu zarządzania DWS TFI, uważa, że fundusze nie powinny być pomijane w ofercie PGE. Zgadza się natomiast z pewnymi redukcjami.

— Fundusze powinny dostać procentowo przynajmniej tyle akcji, ile inwestorzy indywidualni. Zawsze tak jest, że niektóre instytucje, z lepszymi relacjami z brokerami, dostają więcej akcji, a inne mniej. Ale wyeliminowanie niektórych byłoby złym sygnałem — uważa Jarosław Niedzielewski.

Według nieoficjalnych informacji krążących wśród zarządzających, 10 proc. oferty trafiło do zagranicznych instytucji asset management, które zarządzają portfelami na zlecenie. Tymczasem polskie firmy asset management podobno nie dostały nic.

Trzy cele przydziału

Z naszych informacji wynika, że niewielkich redukcji zapisów doświadczyli inwestorzy zagraniczni i fundusze emerytalne. Najmniej papierów w proporcji do zapisów dostaną inne krajowe instytucje.

— To nie jest zagrywka fair w stosunku do polskich inwestorów, ale dzięki niej PGE zyskuje stabilność kursu (OFE w akcjonariacie), pokazuje się za granicą, a jednocześnie może liczyć na duży popyt na jej papiery na rynku wtórnym ze strony TFI. To powinno windować kurs — mówi nam jeden z analityków.

— Zwykle bywało tak, że instytucje dostawały więcej akcji niż indywidualni. Tym razem było inaczej: TFI zostały wyraźnie gorzej potraktowane. Pokutuje fałszywy mit, że TFI są mniej stabilnym akcjonariuszem niż OFE. Tymczasem PGE będzie miała taki udział w indeksach, że TFI i tak musiałyby trzymać te akcje — mówi Mariusz Błachut, wiceprezes Noble Funds TFI.

Grzegorz Nawacki

Adrian Boczkowski