Do 10 sierpnia Kompania Węglowa otrzyma kolejny pakiet akcj spółek giełdowych. Rynek spekuluje, który emitent stanie się tym razem ofiarą „lekkiej ręki” resortu skarbu. Najczęściej typowane są walory Banku Pekao SA i Świecia.
Od trzech lat wycena największych firm z GPW znajduje się na łasce Skarbu Państwa, który wykorzystuje posiadane resztówki do obdarowywania państwowych instytucji w celu poprawienia ich złej kondycji. Za każdym razem wywołuje to wyprzedaż na giełdzie.
Na początku sierpnia minister skarbu dokapitalizuje Kompanię Węglową (KW) akcjami spółek wartymi 200 mln zł. We wrześniu KW może otrzymać kolejny 200-mln pakiet. Według Jacka Piechoty, wiceministra gospodarki, tym razem w grę nie będą wchodziły papiery TP SA i KGHM. Obawy inwestorów przeniosły się więc na Pekao SA, w którym państwo posiada 4,15 proc. udziałów i Świecie (5-proc. udział). To na razie czyste spekulacje, gdyż z informacji, jakie uzyskaliśmy w ministerstwie skarbu, wynika, że do piątku nie powstała lista przedsiębiorstw, których akcje trafią do Kompanii Węglowej.
Skarb Państwa (SP) posiada mniejszościowe udziały, czyli resztówki, w ponad 60 spółkach z GPW. Polityka właścicielska SP budzi ostrą krytykę zarówno samych zainteresowanych, jak i uczestników rynku.
— MSP mogłoby znaleźć lepszy sposób na dokapitalizowanie swoich spółek, bo obecnie stosowany destabilizuje rynek — mówi Marek Świętoń, analityk ING IM.
Scenariusz zawsze jest taki sam. Co jakiś czas parkiet obiega plotka o możliwym dokapitalizowaniu któregoś państwowego molocha akcjami jednej z większych firm giełdowych. Zwykle kończy się to nerwową wyprzedażą i spadkiem kursu akcji. Doświadczyli tego zwłaszcza udziałowcy TP SA. W tym roku już dwukrotnie notowania jej papierów zakończyły się gwałtowną przeceną po informacji o możliwym dokapitalizowaniu Stoczni Gdynia. W kwietniu akcje TP SA dostała też Kompania Węglowa.
Na początku 2001 r. bank PKO BP zamiast gotówki otrzymał walory pięciu firm z GPW (m. in. 5,25 proc. akcji KGHM i 13,96 proc. Stalexportu). Według wyliczeń resortu, bank otrzymał akcje warte 425 mln zł. Jednak po ujawnieniu informacji wycena pakietu spadła o 60 mln zł.
Jesienią ubiegłego roku resort obdarował PLL LOT 2,78 proc. walorów BZ WBK i 2,12 proc. Pekao SA. Pod koniec 2002 r. decyzja MSP załamała z kolei notowania TP SA i Orbisu. SP przeznaczył 2,86 proc. akcji TP SA dla BGK oraz 1 proc. TP SA i 2,21 proc. Orbisu na dokapitalizowanie BGŻ.
Andrzej Mikosz, radca prawny kancelarii Lovells, bez ogródek stwierdza, że resort skarbu zachowuje się jak „słoń w składzie porcelany”.
— Co gorsza, „skład” w dużej części należy do niego, czyli SP psuje swoją własność. Tymczasem można taką operację przeprowadzić w zdecydowanie mniej szkodliwy dla rynku sposób. Można przykładowo zatrudnić bank inwestycyjny, który przeprowadzi profesjonalnie ofertę, żeby ograniczyć nadpodaż. W grudniu 2002 r. ING przeprowadził transakcję sprzedaży akcji TP SA. Miała ograniczony wpływ na zachowanie kursu — przypomina radca prawny z Lovellsa.
Nie wszystkie akcje będące w posiadaniu SP mogą zostać przeznaczone na dofinansowanie pogrążonych w problemach molochów. Z każdej prywatyzacji 5 proc. akcji wchodzi do funduszu reprywatyzacyjnego.
— Środki na ten fundusz są gromadzone na bieżąco, a prace nad ustawą reprywatyzacyjną trwają. Walory Pekao SA i Świecia jakie posiada SP, nie znajdują się w puli tego funduszu. To resztówki podlegające zasadom publicznego obrotu — mówi Andrzej Król z biura prasowego MSP.


