Rozgrywka o Modlin

Małgorzata Grzegorczyk
14-09-2006, 00:00

Wszystkim zależy, aby jak najszybciej uruchomić lotnisko i wszyscy są gotowi iść na kompromis. Tyle że ustępstwa nie obejmują udziałów w spółce.

Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Przedsiębiorstwo Porty Lotnicze, (PPL), posądzone o blokowanie nowego lotniska dla Warszawy, przedstawiło bardzo konkretne plany dla portu regionalnego w Modlinie.

— Na budowę portu o przepustowości 1,5-2 mln pasażerów potrzeba 180 mln zł, które PPL jest w stanie wyłożyć ze środków własnych i kredytów. Nie budujemy go, bo nie jest rozwiązana sytuacja własnościowa terenu — mówi Paweł Łatacz, naczelny dyrektor PPL.

Grunt należy do Agencji Mienia Wojskowego (AMW), która miała zostać współudziałowcem spółki zarządzającej modlińskim portem.

Bez wojska

— Istnieje projekt ustawy, zgodnie z którą AMW mogłaby przekazywać majątek samorządom. Druga możliwość, czyli wniesienie terenów aportem do spółki, nie spełnia oczekiwań AMW, która spodziewa się satysfakcji finansowej — uważa Paweł Łatacz.

Dlatego twierdzi on, że wejście do spółki nie zagwarantuje AMW spodziewanych korzyści.

— PPL powinno być istotnym elementem struktury zarządzającej lotniska w Modlinie, bo jest w tym wyspecjalizowany. Takie rozwiązania są z powodzeniem stosowane w brytyjskiej spółce BAA, która zarządza trzema z pięciu londyńskich lotnisk. Zamierzamy dostarczać wiedzę oraz mieć wpływ na kadrę i strategię rozwoju. Nie wyobrażamy sobie, żeby spółka mogła istnieć bez samorządu wojewódzkiego. I taki układ na początku wystarczy. Chcemy gwarancji dotyczących kierowania lotniskiem albo 50 proc. plus jedną akcję spółki zarządzającej portem — informuje szef PPL.

Pan przodem

Zdaniem szefa PPL, wokół Modlina nic się nie dzieje, bo PPL czeka na ruch wojskowej agencji i samorządów.

— W czerwcu zaproponowaliśmy partnerom przeprowadzenie due diligence w spółce zarządzającej lotniskiem. Dotychczas partnerzy nie zainteresowali się sprawdzeniem spółki — mówi Paweł Łatacz.

Partnerzy twierdzą, że nie mają czym się interesować, bo to oni czekają na decyzję PPL.

— Piłka jest po stronie AMW i PPL. Proponowaliśmy utworzenie spółki, w której każdy miałby po 33 proc., wejście na teren lotniska, rozpoczęcie budowy i uzgodnienie w trakcie prac, kto ile wnosi i na jakiej zasadzie. Jesteśmy żywotnie zainteresowani stworzeniem lotniska, czy to w Modlinie, czy to w Sochaczewie — wyjaśnia Maciej Kalita, pełnomocnik marszałka Mazowsza ds. lotnisk.

Jego zdaniem, budowa nowego lotniska to koszt rzędu 250 mln zł. Podkreśla on, że mało realne jest, by AMW przekazała grunty samorządowi, bo ustawa pozostaje wciąż na etapie projektu.

Pierwotnych planów chce się też trzymać AMW.

— Chętnie wrócimy do koncepcji z ubiegłego roku, które mają status prawny, bo zostały zawarte notarialnie. Powołaliśmy spółkę, w której nie objęliśmy udziałów, bo miało to nastąpić po spełnieniu przez PPL pewnych warunków. Tymczasem PPL zaczęło zmieniać zasady. Toczyły się nawet jakieś uzgodnienia poza nami. W odróżnieniu od PPL nie mamy ambicji, by zarządzać lotniskiem, chcemy jednak wpływać na jego strategię — mówi Ireneusz Sakowski, dyrektor zespołu doradców prezesa AMW.

Po prośbie i groźbie

Podkreśla on, że pierwotne uzgodnienia przewidywały zastosowanie kapitalizowanego czynszu dzierżawnego.

— Gwarantował on PPL pełne bezpieczeństwo inwestycji. Nie wiem, dlaczego to rozwiązanie się nie spodobało — dodaje Ireneusz Sakowski.

Przedstawiciele PPL twierdzą, że to jedna z dyskutowanych możliwości.

— Jeśli ta konfiguracja nie wyjdzie, uruchomimy lotnisko tak czy inaczej. Usztywnianie stanowisk nic nie pomoże. Ale widzę światełko w tunelu. Myślę, że niedługo znów się spotkamy — podsumowuje Ireneusz Sakowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rozgrywka o Modlin