Rozkręca się moda na elektryki

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2022-09-26 20:00

W ciągu roku zainteresowanie napędami alternatywnymi wzrosło kilkakrotnie. Już ponad połowa chcących kupić nowe auto stawia na elektryka lub hybrydę.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jak zmienia się nastawienie Polaków do samochodów na prąd
  • ilu już dziś jest zdecydowanych na nowy samochód na prąd
  • jakie argumenty podnoszą ci, którzy nie chcą się przesiąść do elektryka
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Coraz bogatsza oferta aut na prąd ( i uboższa tradycyjnych) sprawia, że wśród osób planujących zakup nowego auta przybywa chętnych na samochód elektryczny. Modę na elektryki podsyca także zmiana stylu życia. Z najnowszego badania EY Mobility Consumer Index 2022 wynika, że pandemia zniechęciła nas do podróżowania. Wyjazdów związanych z pracą jest o 11 proc. mniej niż przed jej wybuchem ą, a prywatnych – o 8 proc. Jednocześnie rekordowe 45 proc. respondentów planuje w ciągu najbliższych dwóch lat kupić nowy samochód.

– Obawy o bezpieczeństwo i zdrowie zniechęcają do korzystania z transportu publicznego, co widać w naszych badaniach: zainteresowanie nim jako sposobem dotarcia do pracy spadło o 15 proc. w porównaniu z okresem sprzed pierwszego lockdownu. W efekcie samochód staje się preferowanym środkiem lokomocji – mówi Michał Lesiuk, partner w EY, lider sektora produkcja przemysłowa i mobilność.

Niespodzianką jest fakt, ze już ponad 52 proc. osób, które chcą kupić nowy samochód w ciągu najbliższych dwóch lat, planuje nabyć elektryka (w badaniu EY kategoria ta obejmuje samochody w pełni elektryczne, hybrydowe typu plug-in oraz klasyczne hybrydy). To kilkakrotny wzrost w porównaniu do ubiegłego roku, gdy taki wybór deklarowało jedynie 11 proc. badanych.

– Świadczy to o rosnącej świadomości w zakresie zmian klimatycznych, ale wzrost zainteresowania autami elektrycznymi to równiez pokłosie rekordowo wysokich kosztów użytkowania spalinowych - wyjaśnia Jarosław Wajer, partner w EY, lider działu energetyka w Polsce i regionie CESA.

Głównym czynnikiem spowalniającym dynamikę wzrostu sprzedaży samochodów elektrycznych jest niedostateczny rozwój infrastruktury ładowania w miejscu (mieście) zamieszkania – taki powód wymieniło 34 proc. badanych. 26 proc. osób wskazało na brak infrastruktury ładowania w domu i w pracy, a 33 proc. obawia się zbyt małego zasięgu samochodu. Koszt zakupu spadł na trzecie miejsce, z 27 proc. wskazań, a koszty eksploatacji i ładowania wymienia 26 proc. badanych.

Z badania wynika także, że 80 proc. właścicieli elektryków ładuje je w domu. Poza miejscem zamieszkania użytkownicy najchętniej korzystają z ładowarek w centrach handlowych i sklepach.

Możesz zainteresować się również: