Nikkei zyskał dziś rano 0,9 proc., a Hang Seng 0,1 proc., podczas gdy Kospi
zakończył dzień spadkiem o 0,3 proc., a Szanghai Composite tracił 0,2 proc. o
8:00 rano naszego czasu. Reakcja inwestorów nie jest specjalnie gwałtowna -
widać jednak ich poprawę w porównaniu do nerwowej końcówki minionego tygodnia.
Teoretycznie są ku temu powody - napięcie na granicy koreańskiej nie wzrosło
przez weekend (czego obawiano się w piątek), a pomoc dla Irlandii została
uzgodniona.
Minus tej logiki polega na tym, że taki rozwój wypadków mógł
przewidzieć początkujący obserwator, a co dopiero doświadczeni inwestorzy. Zatem
nie można liczyć na to, że oczekiwana dziś poprawa nastrojów na rynkach akcji w
Europie i w USA będzie trwała. W każdym razie nie z tego powodu. Główną
przyczyną, dla której hossa na rynkach akcji może wciąż trwać jest łatwy dostęp
do taniego kapitału. I to pomimo ostatnich wydarzeń. Warto też odnotować, że
kłopoty Irlandii wywołały jednak mniej szkód na rynkach niż analogiczne Grecji,
a także że Dublin zapłaci za pomoc więcej (ok. 6 proc. rocznie) niż Grecja (ok.
5 proc.), z czego wynika, że lepiej w kolejce do unijnej pomocy zająć miejsce na
początku.
Z drugiej strony widać także, że ta sama hossa może zostać
przerwana w dowolnym momencie, kiedy tylko rynki dojdą do wniosku, że zadłużone
po uszy państwa nie są w stanie obsłużyć swoich zobowiązań, co oznacza także
utrudnienia właśnie w sięganiu po tani kapitał. Przypomina to wszystko
wspinaczkę po oblodzonej skale bez zabezpieczenia.
U nas uwaga inwestorów
może skupić się bankach. W piątek spotkała je na Wall Street mocna przecena, co
do pewnego stopnia może być naśladowane na innych rynkach. Nie chodzi o proste
naśladownictwo, ale o fakt, że wyniki sektora mogą się pogorszyć po ostatniej
przecenie na rynku obligacji, która dotknęła także nasze papiery
skarbowe.
Kalendarium makroekonomiczne na dziś nie da zbyt wielu impulsów.
Sprzedaż detaliczna w Japonii o 1,9 proc. w porównaniu do września, ale przecież
nie wpłynęło to na zachowanie Nikkei. Poznamy dziś wartość indeksów zaufania w
strefie euro i w Niemczech, ale pomiary były przeprowadzane jeszcze przed
ostatnimi turbulencjami, więc ich wartość prognostyczna dla rynków akcji jest
niewielka.
Emil Szweda, Noble Securities