Rozszerzenie składu RPP to długi proces

Lesław Kretowicz
opublikowano: 11-03-2002, 00:00

Nie milknie szum wokół Rady Polityki Pieniężnej, a politycy są coraz bardziej zdecydowani na ingerencję w niezależność banku centralnego. Ich determinacja jest zadziwiająca. Dominuje pogląd, że rada jest winna całemu złu w naszej gospodarce, że złagodzenie polityki monetarnej jest dla niej najlepszym lekiem. To bardzo chwytliwe rozumowanie, jednak w „kampanii antybalcerowiczowskiej” zapomniano o kilku ważnych sprawach.

Dla koalicji rządzącej liczy się czas i wyniki, które mogą być pozytywnie odebrane przez wyborców. Jednak procesu legislacyjnego nie można przyspieszyć. Droga ustawy przez Sejm, Senat, komisje parlamentarne, a w końcu prezydenta — który oświadczył, że i tak ustawy nie podpisze — musi potrwać kilka miesięcy. Przyjmując optymistyczny scenariusz, nowi członkowie dołączą do rady dopiero na jesieni. Tymczasem prezes NBP oraz członkowie RPP powtarzają, że nie są jeszcze znane efekty 450-punktowych redukcji stóp, które miały miejsce od września do stycznia. Ich prawdziwe znaczenie dla gospodarki poznamy dopiero za 6-9, nawet 12 miesięcy, czyli najwcześniej właśnie pod koniec III kwartału 2002 roku. Możliwe więc, że przyniosą one oczekiwane skutki w chwili, gdy zmieniać się będzie skład RPP. Z drugiej strony, nawet gdyby RPP nie miała dziś racji, to na nieprzewidywalne efekty poluzowania polityki pieniężnej pod koniec roku trzeba będzie czekać do II połowy 2003 roku, czyli kilka miesięcy przed wstąpieniem do UE...

Kolejny istotny problem to obsada nowych stanowisk w RPP. Możliwe są dwa warianty — polityczny lub merytoryczny. W pierwszej opcji wszystko jest jasne. Nowi członkowie rady będą narzędziami w rękach większości rządzącej. Nieco bardziej skomplikowana byłaby procedura rekrutacji członków rady wśród fachowców. Najbardziej cenieni ekonomiści nie wejdą w skład ubezwłasnowolnionej i mało popularnej instytucji. Na zasadzie łapanki do RPP mogą więc wejść specjaliści z drugiego szeregu, dla których uczestnictwo w pracach rady będzie ukoronowaniem kariery. Politycy muszą jednak pamiętać, że praca w RPP jest kadencyjna i przez 6 lat nie można odwołać jej członków. Nawet gdyby okazali się niekompetentni.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Lesław Kretowicz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Rozszerzenie składu RPP to długi proces