Rozwodniony pakiet

Jacek Zalewski
15-12-2008, 00:00

Posiedzenie Rady Europejskiej w Brukseli zakończyło się tak, jak wszystkie poprzednie szczyty poprzedzane nerwowymi podchodami — czyli zgniłym kompromisem. Prezydent Nicolas Sarkozy zarządził osiągnięcie sukcesu podczas swojego przewodnictwa UE — zwłaszcza, że nisko ocenia zdolności Czechów, przejmujących pałeczkę od 1 stycznia. Postraszył więc szefów państw i rządów, że jeśli nie przyklepią porozumienia, to jeszcze raz zbiorą się... 29 grudnia. A to byłby skandal bez precedensu w dziejach Unii Europejskiej — która już w najbliższy piątek, po posiedzeniu Parlamentu Europejskiego, jak co roku wejdzie w stan politycznego letargu, do życia wróci zaś dopiero po Trzech Królach.

Jak zwykle po szczycie, sukces odmieniany jest we wszystkich unijnych językach, przy czym najgłośniej — oprócz francuskiego — po polsku i włosku. Gdy jednak rozwodniony pakiet klimatyczno-energetyczny się odcedzi, sucha prawda okazuje się mniej kompromisowa. Oczywiście Polska wywalczyła kilkuletni oddech, stając na czele grupy biedniejszych członków UE. Klimatyczne ustępstwa dla wielu państw były jednak wyjmowaniem cegiełek z muru, który Komisja Europejska chciała postawić emisji dwutlenku węgla. Mur rzecz jasna pozostaje, ale istotnie osłabiony. Całkiem inną kwestią jest naiwny idealizm jego projektantów, funkcjonujących w oderwaniu od kryzysowych realiów.

Kosztowy wyrok na polską elektroenergetykę, który miał zostać wykonany już w roku 2013, został jedynie odłożony do 2020. Niestety, nie ma mowy o systemie finansowania, który strona polska — a konkretnie wicepremier Waldemar Pawlak — promowała od kilku miesięcy w formule tzw. dialogu warszawskiego. Przywódcy najwyżej rozwiniętych państw UE są przekonani, że właśnie zapalili zielone światło dla energetyki niskowęglowej. A przecież sytuacja Polski w roku 2020 się nie zmieni, odsetek energii czystej wzrośnie tylko minimalnie. Nasze węglowe elektrownie dzisiaj w ogóle nie są obciążone kupowaniem praw do emisji CO2, a mimo to w elektroenergetykę inwestuje się tyle co kot napłakał. Wyliczona z sufitu, ale nośna propagandowo ulga finansowa 60 mld zł w okresie 2013-20 może zostać zwyczajowo przejedzona — i około roku 2018 rozpoczniemy kampanię przesuwania wyroku na 2030. Tak czy owak prąd elektryczny w Polsce nieuchronnie zostanie obciążony ekologicznym haraczem.

Potrzeba propagandowego sukcesu posiedzenia Rady Europejskiej jeszcze bardziej jaskrawo widoczna jest na przykładzie ratyfikacyjnego referendum w Irlandii. Triumfem okazuje się już sam zamiar jego powtórzenia — w oderwaniu od wyniku! A przecież brukselska klasa polityczno-urzędnicza nie przeanalizowała prawdziwych przyczyn odrzucenia przez mieszkańców Zielonej Wyspy traktatu z Lizbony. Obrała kurs na moralne naciskanie i zawstydzanie Irlandczyków "no jak to, wszyscy już ratyfikowali, nie róbcie tego Europie". Rzucenie na szalę stałego komisarza narodowości irlandzkiej — notabene taka gwarancja, podkopująca lizbońskie reformy, ma objąć wszystkie państwa — oraz ogólnikowych obietnic uszanowania irlandzkiej odrębności to zdecydowanie za mało.

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rozwodniony pakiet