Aleksander Paszyński: Rozwój budownictwa zależy tylko od nas
BEZPŁATNE PORADNICTWO: Nie trzeba sięgać po zagranicznych ekspertów, by opracować raport o budowlanych barierach — dowodzi Aleksander Paszyński. fot. MP
Budownictwo mieszkaniowe nie jest, wedle dość zgodnej opinii, przedmiotem szczególnej miłości ministrów finansów i to niezależnie od politycznej barwy, jaką reprezentują. Trudno się dziwić — żeby w tej dziedzinie uzyskać spektakularny sukces, trzeba narazić budżet na spore wydatki, obojętne, czy nazwiemy je kredytem preferencyjnym, ulgą czy dotacją. Zrozumiałe więc, że premier Balcerowicz (wiem to od niego) z satysfakcją czytał raport znanej firmy doradczej Mckinsey i spółka, stwierdzający, iż największą barierą rozwoju budownictwa w Polsce są nadmiernie skomplikowane przepisy oraz niska wydajność firm budowlanych parających się jednorodzinną zabudową, a nie nikła pomoc finansowa dla budujących.
NIE OCENIAM całości raportu przygotowanego na zamówienie resortu finansów, wiele w nim spostrzeżeń oczywistych, jak choćby postulat radykalnej zmiany polityki czynszowej czy sugestie likwidacji rozmaitych przeszkód biurokratycznych, jakie napotykają inwestorzy. Ale wnioski wyciągnięte z tych stwierdzeń muszą prowokować pytanie: czy trzeba sięgać po zagraniczną wiedzę, by zyskać to, co da się bez większego trudu znaleźć w każdej poważniejszej polskiej gazecie?
PRZESADZAM? Oto jakie np. wnioski wyciągają cytowani eksperci z oceny niedostatecznych efektów budownictwa jednorodzinnego: barierami ograniczającymi popyt są mianowicie przeszkody biurokratyczne i legislacyjne oraz niska wydajność firm budowlanych działających w budownictwie jednorodzinnym. Dodają, na szczęście dla nich, iż niska wydajność wynika właśnie z barier legislacyjnych, takich jak opóźnienia w wydawaniu przez urzędy różnych decyzji. I odkrycie rewelacyjne: zwiększenie wydajności pracy w budownictwie jednorodzinnym będzie możliwe wówczas, gdy przedsiębiorstwom i developerom będą na znaczną skalę udostępniane duże działki uzbrojone w niezbędną infrastrukturę pod budowę osiedli jednorodzinnych. Pod tym względem wielką rolę do odegrania mają samorządy terytorialne, które jak dotąd nie wykazują ochoty do aktywnej współpracy z inwestorami.
POWTARZAM: śmiać się czy płakać? Mam przed sobą wnioski z II Konferencji zatytułowanej „Inwestorski tor przeszkód” z października 1999 roku i zebrane w wielostronicowym dokumencie rozesłanym wszystkim świętym (w tym oczywiście ministrowi finansów) wnioski dotyczące najważniejszych barier administracyjnych utrudniających życie wszystkim próbującym budować, wraz z konkretnymi propozycjami rozwiązań. Jedną z takich barier nazwaliśmy stosowaniem na szeroką skalę prawa wnoszenia odwołań przez tzw. sąsiadów budowy i rozmaite instytucje (np. paraekologiczne), wykorzystujące protesty dla wyraźnie łapówkowych celów. Po prostu „sprzedają” one zgodę za odstępstwo od protestu.
DOKUMENT przygotowany przez prezydium konferencji zawiera propozycje różnorakich poczynań, które mogą spowodować likwidację lub przynajmniej ograniczenie rozmaitych inwestycyjnych patologii. Co przeszkadza, by np. przyjąć zasadę, że każde odwołanie od oprotestowanej decyzji wymaga wpłacenia wadium i to niekoniecznie nawet astronomicznej wysokości. Alternatywną propozycją może być wprowadzenie do ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym zawężającego pojęcia „strony w postępowaniu administracyjnym”, dziś bardzo szeroko interpretowanego przez k.p.a. Wreszcie, co niezwykle ważne, należy zapewnić inwestorom prawne możliwości wszczęcia postępowania odszkodowawczego w stosunku do tych, którzy bezpodstawnie narazili ich na straty opóźniając w wyniku protestów budowę.
WNIOSKI z konferencji zainteresowani otrzymują bezpłatnie.
Aleksander Paszyński jest prezesem Korporacji Przedsiębiorstw Budowlanych Uni-Bud, byłym ministrem budownictwa