Gdybyśmy powiedzieli, że wszyscy gryzą palce w oczekiwaniu na decyzję Rady Polityki Pieniężnej o obniżeniu (bo raczej nikt nie spodziewa się, że pozostaną na niezmienionym poziomie) stóp procentowych, to zapewne mocno byśmy przesadzili, ale znaczenia tej decyzji nie można też bagatelizować. Niezależnie od tego, jak duża (czy mała) byłaby ta obniżka, wpisuje się ona w niezwykle ciekawą, różnie kształtowaną politykę monetarną wielkich, do której przecież nasza, wewnętrzna, musi jakoś przystawać.
Zostawmy na chwilę na boku nasze wewnętrzne uwarunkowania, a skoncentrujmy się na sytuacji międzynarodowej. Znajdujemy się w strefie wpływów dwóch silnych frontów monetarnych: niżu zachodnioeuropejskiego i wyżu zza Atlantyku. Stabilny, nieruchawy niż europejski został zdominowany przez aktywny wyż amerykański, co skutkuje umocnieniem dolara do euro. To z kolei ma negatywny wpływ na złotego, tzn. niekoniecznie negatywny, ale w każdym razie powoduje spadek jego wartości w odniesieniu do tych walut. Proces może się pogłębić, jako że oczekiwana jest kolejna podwyżka stóp w Stanach Zjednoczonych, podczas gdy Europejski Bank Centralny, niejako już tradycyjnie, zachowa stoicki spokój i nie podejmie żadnych decyzji.
Jeżeli dodamy do tego uwarunkowania wewnętrzne, czyli spadek tempa wzrostu gospodarczego w I kwartale poniżej 3 proc., istotny spadek produkcji przemysłowej w marcu, pogorszenie wielu wskaźników makroekonomicznych, a także to, że ponad wszelką wątpliwość cel inflacyjny zostanie osiągnięty znacznie wcześniej niż oczekiwano, decyzja RPP o skali obniżki stóp procentowych może nam odpowiedzieć na jedno fundamentalne pytanie: czy jest ona gotowa aktywnie włączyć się w kształtowanie klimatu gospodarczego (wzorem Fed) czy też ograniczy się do roli statysty, ewentualnie strażaka (wzorem EBC).
Jeszcze kilka miesięcy temu samo postawienie takiej kwestii byłoby nie na miejscu. Na każde pytanie o aktywną politykę monetarną, skierowane do członków RPP, dostawaliśmy odpowiedź o zagrożeniach płynących z niewłaściwej polityki... fiskalnej. I na tym się kończyło. Ale wszystko się zmienia. To znaczy polityka fiskalna zasadniczo, a nawet wcale się nie poprawiła, ale RPP jest jakby bardziej skłonna do ponoszenia ryzyka. A jak to się skończy? Przesłanki będą już dziś.