RPP powinna zaostrzyć politykę pieniężną

Piotr Burza
opublikowano: 1999-11-17 00:00

RPP powinna zaostrzyć politykę pieniężną

NADMIAR GOTÓWKI: Rosnąca podaż pieniądza jest jednym z ważnych argumentów za podniesieniem stóp procentowych.

Pogarszające się wskaźniki makroekonomiczne zdają się wskazywać, że podczas dzisiejszego zebrania Rada Polityki Pieniężnej podniesie stopy procentowe. Większość analityków była pewna, że RPP zdecyduje się na tę podwyżkę już podczas poprzedniego spotkania. Regulacja sytuacji gospodarczej za pomocą stóp procentowych ma charakter długofalowy. Skutki takiego posunięcia gospodarka odczuwa z opóźnieniem. Podniesienie stóp procentowych ma jednak wielu przeciwników, zarówno wśród analityków, jak i członków rady.

ZA PODNIESIENIEM stóp procentowych przemawia przede wszystkim rosnąca inflacja. Zdaniem ekspertów, na początku 2000 roku może ona być przejściowo nawet dwucyfrowa. Już teraz wiadomo, że cel inflacyjny zostanie przekroczony, a inflacja osiągnie lub przekroczy pod koniec roku poziom 9 proc. Za podniesieniem stóp procentowych przemawia również rosnąca podaż pieniądza. Zaciągnięte w tym roku kredyty, głównie gospodarstw domowych, przekroczyły już o 34 proc. sumę kredytów wziętych w roku ubiegłym. Zwiększa to popyt wewnętrzny oraz stanowi impuls do wzrostu importu. Podwyższa to również w znacznym stopniu deficyt na rachunku obrotów bieżących. Jest to związane z tym, że przy znacznym wzroście importu eksport pozostaje na prawie nie zmienionym poziomie. Zdaniem specjalistów, wzrost produkcji przemysłowej jest spowodowany nie aktywizacją eksportu, lecz wzrostem popytu wewnętrznego.

POPRZEDNIA decyzja RPP o podniesieniu stopy interwencyjnej o jeden punkt procentowy, do 14 proc., miała być sygnałem dla banków do podniesienia oprocentowania kredytów. W praktyce jednak tak się nie stało. Dlatego też specjaliści prognozują, że rada tym razem podejmie bardziej zdecydowane kroki, podnosząc nie tylko stopę interwencyjną, lecz również stopę lombardową. Powodem takich prognoz jest to, że w ubiegłym roku mieliśmy niższą inflację, a stopy procentowe były na znacznie wyższym poziomie.

PRZECIWNICY podniesienia stóp procentowych są zdania, że spowoduje ono znaczny wzrost wartości złotego, co zwiększy import, a co za tym idzie — wzrost deficytu na rachunku obrotów bieżących. Natomiast zwiększenie oprocentowania kredytów przyczyni się do wzrostu cen produkcji i usług, co z kolei stanowić będzie impuls inflacyjny. Argumentem części specjalistów jest także to, że podniesienie stóp procentowych oddali nas od norm obowiązujących w UE.

ZDANIEM większości analityków, „mleko zostało już wylane”, a rada jest przyparta do muru i musi podjąć decyzję o podniesieniu stóp. Przyczyni się to do spadku tendencji konsumpcyjnych i wzrostu depozytów bankowych. Wyższe oprocentowanie depozytów może przyczynić się do wzrostu tendencji do oszczędzania.

MINISTERSTWO FINANSÓW już teraz sprzedaje 52-tygodniowe bony skarbowe na poziomie bliskim 16 proc., ceny obligacji spadają, a obsługa zadłużenia rośnie. Podniesienie stóp procentowych nie powinno się przyczynić do spadku eksportu. Złoty jest bowiem na bardzo niskim poziomie, a to posunięcie wzmocni go do poziomu parytetu, który jest bezpieczny zarówno dla resortu finansów, jak i banku centralnego.

EKSPERCI uważają że, powstrzymanie się przez RPP przed podniesieniem stóp spowoduje dalszy gwałtowny spadek wartości złotego, co zmusi NBP do interwencji na rynku walutowym. Uszczupli to nasze rezerwy walutowe oraz zmniejszy zaufanie zachodnich inwestorów do polskiej gospodarki. W związku z tą sytuacją analitycy oczekują, że podstawowe stopy procentowe zostaną dziś podniesione o 1,0-2,0 punkty procentowe.