Rubicon Partners, giełdowa spółka doradczo-inwestycyjna, zrezygnuje z drugiego członu: wycofa się z działalności inwestycyjnej.

— Do końca roku chcemy sprzedać nasze aktywa portfelowe [akcje i instrumenty dłużne — red.], których wartość jest wyceniana na giełdzie na około 35 mln zł. Powodów tej decyzji jest kilka. Po pierwsze, działalność inwestycyjna Rubiconu w dużej mierze była finansowana wysoko oprocentowanym długiem, co odbiło się na wynikach. Stopy zwroty były zbyt niskie, aby sfinansować zadłużenie, które w 2012 r. przekroczyło90 mln zł. Dzisiaj wynosi około 17 mln zł i zakładamy, że po sprzedaży aktywów uda się nam na zawsze je pożegnać — mówi Grzegorz Golec, członek zarządu Rubicon Partners.
Miraculum adieu
Wartość większości aktywów portfelowych, których jest około 20, nie przekracza 1 mln zł. Do największych, powyżej tej kwoty, należy spółka kosmetyczna Miraculum (dawna Kolastyna) oraz spółka deweloperska 5th Avenue Holding. W pierwszej Rubicon Partners ma 33 proc. akcji plus 8 mln zł obligacji zamiennych na akcje (zapadają we wrześniu 2014 r.), w drugiej — 25 proc. akcji.
— W przypadku Miraculum na sprzedaż są wystawione również akcje kilku innych inwestorów. Potencjalny nabywca może więc przejąć nawet 66 proc. akcji.Prowadzimy już rozmowy z kilkoma inwestorami finansowymi oraz branżowymi, ale lista nadal jest otwarta — mówi Grzegorz Golec.
Miraculum jest wyceniane na 21 mln zł. W I kw. przychody wyniosły blisko 9 mln zł, a zysk netto 429 tys. zł. Grzegorz Golec przekonuje, że w ciągu ostatnich dwóch lat spółka przeszła gruntowną restrukturyzację. Wycena giełdowa 5th Avenue wynosi blisko 27 mln zł. Wiosną deweloper zakończył komercjalizację budynku biurowego w Warszawie przy ul. Rzymowskiego. Rozpoczął się jego proces sprzedaży. Grzegorz Golec szacuje, że biurowiec zostanie sprzedany za około 11 mln EUR.
Powrót do zdrowia
Odcięcie inwestycyjnej nogi ma przywrócić zdrowie Rubiconowi, choć dopiero w przyszłym roku. W tym będzie pod kreską (aktywa sprzeda ze stratą). W przyszłym roku spółka ma być już na plusie.
— Co najmniej kilka milionów złotych. Na działalności doradczej zarabiamy nie od dziś, jednak do tej pory zyski szły na spłatę zadłużenia — tłumaczy Grzegorz Golec.
Zmiana strategii ma być jeszcze lepiej widoczna w przyszłorocznym rachunku wyników. Butik doradczy, który będzie obsługiwał transakcje o łącznej wartości 0,7-1,5 mld zł, ma przynieść giełdowej spółce roczny zysk netto od kilku do kilkunastu milionów złotych.
— Tak jak dotychczas będziemy doradzać spółkom na rynku M&A oraz podmiotom chcącym pozyskać kapitał na GPW, NewConnect czy Catalyst. Co istotne, wśród naszych klientów coraz większy udział mają podmioty zagraniczne, i to na nie również liczymy, jako że chcemy pozycjonować się jako gracz regionalny. Według ostatniego rankingu MergerMarket, w pierwszym półroczu 2014 z dwoma transakcjami [sprzedaż spółki Remak-Rozruch i przejęcie Madroksu przez Robinson Plc — red.] jesteśmy w czołówce: zajmujemy 11. miejsce w regionie. Jesteśmy między innymi przed Deloitte — twierdzi Grzegorz Golec.
OKIEM KONKURENTA
To dobra decyzja
STEFAN KIRK, partner w Holon Consultant
Rezygnacja z części inwestycyjnej i skupienie się na usługach doradczych jest dobrą decyzją. Przerobiłem oba warianty. Gdy jednocześnie się inwestuje i doradza, pojawia się konflikt interesów. I to wcale nierzadko. Wiele lat temu pracowałem w firmie, która musiała sobie z tym poradzić. Bardzo musieliśmy się nagimnastykować, aby powalczyć o mandat. Holon zajmuje się wyłącznie doradztwem i nie wyobrażam sobie, aby miał teraz zacząć inwestować. To tak jakby obrońca z boiska piłkarskiego nagle zajął pozycję napastnika. W tej branży trzeba skupić się na jednej rzeczy, szczególnie że rynek, z racji niskich barier wejścia, jest bardzo konkurencyjny.