W USA przeciętna cena za zwykłą Barbie, czyli taką bez zestawu akcesoriów wynosi ok. 20 USD. Klienci wenezuelscy, zwabieni teraz ceną 250 bolivarów (2,5 USD) nie czekają już nawet na wyłożenie towaru na półki, lecz chwytają lalki wprost z magazynowych kartonów.

Akcja rządu nie dotyczy jedynie lalek Barbie, ale wielu innych importowanych z zagranicy dóbr, których ceny rząd chce kolejny raz kontrolować. Ma to być walka z zakusami handlowców, by nie spekulowali cenami w okresie przedświątecznych zakupów.
Sprzedawcom, którzy nie zastosują się do rządowej dyrektywy ma grozić nawet więzienie. W wypowiedziach dla mediów więc nie skarżą się.
- Klientów przyzwyczajonych do stałego niedoboru towarów oraz kolejek po wszystko krótkie okresy niskich cen i pełnych półek niezwykle cieszą - podsumowuje Hannah Dreier z Associated Press.
- Cały obecny bałagan to wina ideologii Chaveza, ale muszę przyznać, że akurat teraz na tym korzystamy - mówi AP złapany pod sklepem z naręczami lalek Andrea Alberto, 22-latek z Karakas.
