Przed szczecińskim sądem rusza dziś największy proces w sprawie tzw. "afery paliwowej". Na ławie oskarżonych zasiądzie dziewiętnastu oskarżonych. Prokuratura w toczącym się od kilku miesięcy śledztwie, postawiła ponad sto zarzutów.
Najpoważniejsze to: przemyt paliwa, nie opłacenie ceł i podatków na ponad milion złotych a także korumpowanie celników. Sprawa liczy czterdzieści tomów akt. Rozprawy będą się odbywać w największej sali szczecińskiego sądu. Za każdym razem musi zmieścić się tam kilkadziesiąt osób: oskarżeni, obrońcy, policjanci z sekcji sądowej oraz świadkowie. Wśród oskarżonych są drobni biznesmeni a także celnicy.
Na czym polegał nielegalny proceder? Paliwo było kupowane w rafinerii w Schwedt. Na przejściu granicznym w Kołbaskowie deklarowano, że trafi na statki cumujące w Świnoujściu. Tankowce miały wywieźć paliwo z Polski. Paliwo jednak nigdy na statki nie trafiło. Wywożono je w głąb kraju i sprzedawano na stacjach benzynowych. W każdej cysternie znajdowało się blisko 30 tysięcy litrów paliwa.
Oskarżeni zdaniem prokuratury na każdym litrze sprzedanego paliwa zarabiali od 40 do 45 groszy. Sprawą mimo poważnych zarzutów - co może dziwić - będzie zajmował się sąd grodzki. Dlaczego? bo część zarzutów dotyczy przestępstw skarbowych. Oskarżonym grozi do 5 lat więzienia.
(91) 420 2235