Od jutra siedmiu inspektorów z Moskwy rozpocznie wizytację 37 zakładów uboju i rozbioru mięsa, które chcą eksportować do Rosji.
Na tak dobre informacje przedstawiciele branży spożywczej czekali od dawna. Inspektorzy z Federacji Rosyjskiej, którzy mają kontrolować zakłady uboju i przetwórstwa mięsa oraz firmy przetwórstwa ryb i mleka, są od wczoraj w Warszawie.
Veni, vidi...
Na razie zajmują się ostatecznym ustaleniem listy wizytowanych zakładów.
— Jutro mają ruszyć w teren — zapowiada Jacek Leonkiewicz, radca głównego lekarza weterynarii.
Czasu nie pozostało zbyt wiele. Kontrole mają się zakończyć z upływem września. Tymczasem tylko pozytywny werdykt rosyjskich przedstawicieli umożliwi eksport na tamtejszy rynek polskich wyrobów żywnościowych pochodzenia zwierzęcego.
— Wszyscy zainteresowani przedsiębiorcy znają warunki, jakie będą musiały spełnić zakłady — zapewnia Jacek Leonkiewicz.
Strona rosyjska zwlekała z podaniem terminu rozpoczęcia kontroli. Pierwszym terminem był koniec czerwca, potem przesunięto go na pierwszy tydzień lipca. Te plany spaliły jednak na panewce. W efekcie strona polska zaczęła być bardziej ostrożna z podawaniem dat, twierdząc, że kontrole nie ruszą przed 19 lipca. Rozpoczęło się nerwowe spoglądanie na kalendarz.
Autoselekcja
W pierwszej kolejności do inspekcji zgłosiło się 90 zakładów uboju i rozbioru mięsa. Część z nich jednak rezygnowała. Zdaniem przedstawicieli branży, lista była mocno rozdmuchana. Zdaniem Stanisława Zięby, sekretarza Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa, ostatecznie na pierwszy ogień pójdzie kontrola 37 zakładów uboju i rozbioru mięsa. Reszta firm skoncentrowana na przetwórstwie i przechowalnictwie będzie musiała trochę poczekać. Jak długo, tego jeszcze nie wiadomo.
Tymczasem gra toczy się o duże pieniądze. W 2003 r. polskie zakłady wysłały do Rosji żywność za ponad 357 mln USD, z czego ponad 84 mln USD stanowiło mięso. Rok 2004 zaczął się dość pechowo. W pierwszym kwartale firmy wyekspediowały do Rosji mięso za 12,9 mln USD wobec prognoz 23,4 mln USD, a z początkiem czerwca eksport niemal zamarł.
Okiem eksperta
Nie samą Unią branża żyje
Dotychczas tylko Polska zdołała się porozumieć z Rosją w sprawie warunków eksportu żywności pochodzenia zwierzęcego, a nasze zakłady będą audytowane przez jej przedstawicieli. Mamy nadzieję, że kontrole przebiegną pozytywnie. Pamiętajmy, że o rynku decyduje ten, kto importuje, przyjmuje towar i płaci. Dlatego nigdy nie mówiliśmy, że inspekcja jest spóźniona. Jej rozpoczęcie jest wynikiem bardzo dobrej woli obu stron. Przedsiębiorcy dobrze wiedzą, że Rosja
to ważny rynek. Polska nie powinna zaniedbywać tego kierunku, zwłaszcza że jako członek Unii jesteśmy bezpośrednimi sąsiadami.
Stanisław Zięba
sekretarz Polskiego Związku Producentów Eksporterów i Importerów Mięsa