Ruszył import mięsa z Unii

Mira Wszelaka
30-09-2004, 00:00

Po 1 maja polskie firmy sprzedały na Zachód niemal cały dostępny na rynku żywiec. A teraz sprowadzają go z Danii, Niemiec i Holandii.

W Polsce zaczęło brakować wieprzowiny. Ceny skupu żywca wciąż rosną. Tymczasem nie słabnie popyt na nasze wyroby w innych krajach Unii.

Wyjście awaryjne

Co zrobić, by utrzymać produkcję — głowiły się krajowe zakłady mięsne, i wymyśliły. Rozpoczęły import surowca. Przetwarzają go w kraju i przynajmniej część w postaci gotowych wyrobów wysyłają na Zachód.

— Niemal każdy duży zakład skazany jest na sprowadzanie surowca. We wrześniu import z Europy Zachodniej wzrósł o 20 proc. w stosunku do poprzednich miesięcy. Mięso trafia do nas z Danii, Niemiec, Holandii, Belgii, a nawet Francji — mówi Witold Choiński z Polskiego Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa (PZPEiIM).

Dużym zainteresowaniem cieszą się półtusze, szynka, drobne elementy (np. podgardle), a przede wszystkim tłuszcze drobne, twarde i słonina.

Według PZPEiIM, taka sytuacja potrwa do końca roku, choć pierwsze oznaki większej podaży na rynku krajowym mogą pojawić się już pod koniec listopada. Odbudowa hodowli trzody ma krótki cykl, więc świńska górka powinna pojawić się w styczniu.

Świńskie dołki i górki

Co na to firmy? Niechętnie mówią o imporcie surowca.

— Zaopatrujemy się w żywiec z Niemiec. Nie są to jednak duże ilości — zapewnia Lidia Zalewska z Animexu.

Także niewielkie ilości importowały Zakłady Duda z Sosnowca.

— To były tylko próby. Teraz koncentrujemy się na surowcu krajowym i podpisujemy programy kontraktacyjne z rolnikami — mówi Tomasz Halabowski z Dudy.

Jerzy Majchrzak z Sokołowa niewielki import surowca (głównie z Holandii) tłumaczy brakiem mięsa wysokiej jakości.

— Dzieje się tak bez względu na świńskie dołki i górki. Dlatego od dwóch lat mamy program własnej hodowli i podpisujemy umowy z rolnikami. Oczywiście, import jest jakimś wyjściem, choć trzeba ponosić koszty transportu. Decyduje cena — wyjaśnia Jerzy Majchrzak.

O sprowadzaniu surowca bez kompleksów mówi Przemysław Chabowski, prezes Morlin.

— Zawsze importowaliśmy potrzebne elementy: szynkę i przodki wieprzowe. Wszystko zależy od podaży. Sprowadzamy towar głównie z Danii i Niemiec, czasami z Francji, Holandii lub Belgii — mówi Przemysław Chabowski.

Bat na dostawców

Nie wszyscy jednak zastosowali wyjście awaryjne, zwłaszcza zakłady ze wschodniej Polski.

— Nie zajmujemy się importem surowca. Nasi konkurenci sprowadzają zapewne niewielkie ilości. Chcą pokazać, że nie są skazani na krajowych dostawców — tłumaczy Maciej Duda, dyrektor giełdowej spółki Duda.

Chociaż cena skupu trzody w wielu rejonach przekroczyła już 5 zł/kg, dostawy krajowe są nieduże. Wzrosły też ceny półtusz wieprzowych mrożonych z rezerw państwowych wystawianych na przetarg.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mira Wszelaka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Ruszył import mięsa z Unii